Życie w cytatach (64)

– Dziewczyny, chciałabym, żebyście przed dzisiejszą wycieczką w góry poćwiczyły parę minut czytanie po polsku. Dawno tego nie robiłyśmy. Ok?
– Nie… Mamo… Nie dziś…
– Dobra, nie będę was zmuszać. To pakujemy się, tak?
– Taaak!
– To proszę przyjść do mnie z kartkami papieru i czymś do pisania. Zrobimy listę. Już, macie? Proszę pisać. Dyktuję.
„Rzeczy do plecaka (rzeczy przez er zet, cz polskie, cy zy, nie angielskie cy h): woda w butelce, jabłko (bł, kochanie, jabłko, nie japko), banan (tak, bez a na końcu, to jest polski banan, a nie angielski banana, nie nie ma niemego a na końcu polskeigo banana, polski banan kończy się na en, nie na a), przekąska (er zet, czemu? bo po pe nie pisze się es zet tylko er zet, tak, zawsze, jest tylko kilka wyjątków, pszenica, Pszczyna, takie miasto i coś tam jeszcze, nie pamiętam), kurtka przeciwdeszczowa (er zet, przecież właśnie tłukłam, że po pe zawsze er zet, tak razem, to jest jeden wyraz, szy czy polskie proszę pisać, es zet, nie es ha, tak potem ce zet, nie ce ha), czapka, chusteczki higieniczne (chusteczki ce ha, nie, nie czyta się czusteczki, to jest nieme ce, czyta sie jakby go nie było, jakby było samo ha, przecież mówię). Rzeczy do bagażnika (weź no dziecko zobacz jak pisałaś „rzeczy” parę wersów wyżej i sobie poradź): skarpetki na zmianę (no e z ogonkiem, nie żartuj, przecież znasz ę doskonale), sandały, kalosze, krótkie spodenki (dobrze, super, tylko krótkie przez ó z kreską, nie, nie kreska nad otwartym u, kreska nad zamkniętym u, zamknięte u to jest o, nie wiem dlaczego tak sie nazywa, nie brnijmy w to teraz), dodatkowy sweter (sweter kochanie tak jak po angielsku, tylko bez a w środku).”
Już, macie? To bardzo proszę iść zrealizować listę.
– I od razu jedziemy? Nie musimy ćwiczyć polskiego? Ale fajnie!