Z poradnika Umęczonej Matki Polki – porada XI

Jeśli mieszkasz osiem minut na piechotę od stacji kolejki, która w dwanaście minut dowozi cię do pobliskiego nadmorskiego kurortu i wysadza cię sto metrów od plaży, i pomimo, że to nie Jamajka, tylko południowo-zachodnia Anglia, to bywasz tam często przez cały rok, bo też jest fajnie, to jeśli przyjdą w końcu wakacje, jeśli na tych stu metrach dzielących stację od plaży wyrosną nagle gokarty, zjeżdżalnie, strzelnice, kolejka górska, trampoliny, kasyno i całe mnóstwo innych atrakcji, i jeśli stwierdzisz: „A co, wakacje są, należy nam się, jedźmy i bądźmy turystami, a nie tubylcami”, to miejże na tyle rozumu, żeby nie targać ze sobą wiaderek, łopatek, grabków, konewek, strojów i ręczników.
Uwierz, że plaży tego dnia nie zobaczysz.