Z poradnika matki dwulatki

Zasada pierwsza – dziecko potrzebuje czasu, żeby coś zrozumieć.
Po tygodniu szarpania się z dwulatką w ekstramalnych upałach, żeby nie wchodziła do ogródka w kaloszach założonych na gołe stopy, bo je odparzy (stopy znaczy), możesz być pewna, że w końcu zrozumie i wylezie boso, a nawet wróci i obiegnie cały salon w koło, natychmiast jak tylko spadnie w końcu ulewny deszcz i zamieni ci ogródek w rezerwat błota.

Zasada druga – czasem dziecko rozumie od razu.
Kiedy ci dwulatka w stroju kąpielowym i klapkach spierniczy z fontanny na pobliski plac zabaw, gdzie zdziwiona, że nie może zjechać ze zjeżdzalni, zostanie przez ciebie pouczona słowami: „Kochanie, bo się nie da zjechać w klapkach i stroju”, możesz być pewna, że natychmiast zrozumie, zejdzie z urządzenia, zdejmie klapki i strój.

Zasada trzecia – czasem dziecko rozumie bez słów.
Kiedy dasz dwulatce do ręki kawałek kabanosa, a na stole położysz talerzyk z drugim kawałkiem pokrojonym na małe, niespełna centymetrowe kawałki dla reszty domowników, możesz być pewna, że dwulatka bez słowa zrozumie, że ze swojego kawałka ma odgryzać małe, niespełna centymetrowe kawałki i wymieszać z resztą na talerzyku.

Wyjątek od powyższych zasad.
Nie ma takiej możliwości, żeby dwulatka zrozumiała kiedykolwiek, że matka chce się wysikać w toalecie SAMA.