Wczasy

Nadejszła wiekopomna chwila. A raczej tydzień caly. 15-22 października 2016. Nasze pierwsze wczasy. Nie wizyta u rodziny czy przyjaciół połączona ze zwiedzaniem, ale pierwsze prawdziwe wczasy z definicji, co w drugiej dekadzie XXI wieku w obrębie Zjednoczonej jeszcze Europy oznacza wylot tanią irlandzką linią do Hiszpanii, gdzie hotele serwują angielskie śniadanie i niemieckie korniszony, gdzie z pokojówką dogadasz się wyłącznie po ukraińsku a na ulicznym straganie kupujesz od Araba chińską koszulkę z napisem I love Barcelona. Jakie czasy, takie wczasy, chciałoby się rzec.
Plan był doskonały. Blisko plaży. Pełne wyżywienie. Na wypadek kiepskiej pogody, zabezpieczyłam się wybierając hotel z krytym basenem, SPA i zajęciami dla dzieci. Ideał. Ja w saunie, dzieci na zajęciach, potem wspólne taplanie się w basenach. Cud miód. Na wypadek wybrzydzania na stołówce, sprawdziłam, że obok hotelu stoi supermarket, a w nim zawsze znajdą się bułki i parówki.
Plan się rypnął już pierwszego dnia. Pogoda była idealna do leżenia na plaży. Zajęcia dla dzieci były tylko w niedzielę, więc zabierałam je do SPA, gdzie okazało się, że są wprost stworzone do sauny i jacuzzi i ani myślą puszczać mnie tam samej. Zaś stołówką, którą osobiście oceniałam na średnią, potomne moje były zachwycone i latały z talerzami do bufetu po dokładki aż miło. Jakby tego było mało, wieczorna rozrywka w postaci dyskoteki była tak marna, że przez pierwszą godzinę szalały na niej wystrojone i wyszminkowane małolaty wczesnoszkolne, a kiedy padały ze zmęczenia, impreza padała wraz z nimi, więc już od dziesiątej wieczorem człowiek spokojnie spał, bez słuchania do trzeciej w nocy gawiedzi błądzącej po korytarzach, w pijackim zwidzie mylącej piętra i korytarze a także partnerki, i nawołującej do siebie oraz wydzwaniającej w celu skorygowania pomyłki.
Cóż było więc robić? Spędziłyśmy tydzień na leniwym acz radosnym snuciu się pomiędzy SPA, basenami, plażą, zakupami i posiłkami. Ja dodatkowo korzystałam z barku a dzieci z wesołego miasteczka i minigolfa.
Także mam nauczkę. Z dziećmi nie da się nic dobrze zaplanować.