Talent

Jako dorastające dziecko interesowałam się wszystkim, ale też wszystkim szybko nudziłam. Rozpoczynałam różne kółka zainteresowań i rzucałam je szybko, a ponieważ nikt mnie nie przypilnował, toteż dziś umiem trochę jeździć na nartach, trochę grać na gitarze, trochę żeglować i trochę innych trochę, ale w niczym nie jestem dobra, nic nie jest moją prawdziwą pasją, a czas i pieniądze zużyte na wszystkie te próby dziś, z perspektywy rodzica, uważam za (w pewnym stopniu) zmarnowane, bo służyły wyłącznie zabawie, a nie były inwestycją w życie.
Dlatego swoim dzieciom postanowiłam różne zajęcia proponować i spokojnie czekać, aż znajdziemy to coś, a następnie konsekwentnie je motywować i wspierać.
Tyle teorii, w praktyce zaś, ponieważ pieniądze i czas nie rosną na drzewach, zanim zacznę robić za kierowcę własnych dzieci, obserwuję je bacznie, starając się obrać właściwy kierunek – sport, sztuka czy nauka.
I tak – intelektualnie i sportowo jak na razie przeciętnie. Obie natomiast chodzą na balet. Jedna dosyć chętnie, a druga sika po nogach ze szczęścia. Ponadto starsza przyszła ze szkoły zafascynowana pokazem instrumentów i nie przestaje gadać, że chce grać na pianinie. Za to młodsza śpiewa jak najęta, głównie dziadkom w Polsce, przez telefon. A żem ja, jako wnuczka przedwojennej lwowskiej pianistki, głucha nie jest, to i słyszę, że dziecko rytm i melodię trzyma.
Także sztuka na razie górą, ale to małe dzieci jeszcze. Wszystko jeszcze możliwe. Mamy czas.
Tymczasem stoję wczoraj przy zlewie, szoruję gary aż miło i słyszę, że w salonie zaczyna się jatka. Drą się na całego, ale nie wiem o co, bo mi woda z kranu zagłusza. Nie wygląda na to, że same konflikt rozstrzygną, więc rzucam robotę, wycieram ręce i idę. Ze zdumieniem stwierdzam, że wyjątkowo nie wyrywają sobie żadnej zabawki, tylko debatują nad kartką papieru, pomalowaną przez młodszą w przedszkolu szczelnie na całej powierzchni na przepiękny, głęboki szafirowy kolor.
– It’s a sky!* – krzyczy cztero i pół latka i wali młodszą po głowie.
– No! It’s a sea!** – drze się dwu i pół latka i popycha starszą w tył.
Artystki jednak. I ta pasja, z jaką bronią swojej interpretacji dzieła!

* To jest niebo!
** Nie! To jest morze!