Taka sytuacja (3)

Kiedy twoje dzieci, lat siedem i dziewięć, mają w szkole taki projekt: Każda klasa dostała 30 funtów na inwestycje, i ma te pieniądze pomnożyć. Który rocznik zarobi najwięcej, ten wygra coś tam. Nie jestem pewna co dokładnie, ale zdaje się, że możliwość zdecydowania na co cała zebrana pula zostanie przeznaczona.
No i się zaczęło. Codzinnie po szkole można kupić na stoiskach jakieś ciastka, napoje, słodycze. Można wziąć udział w loterii. Można namówić rodzica, żeby oddał auto do ręcznego umycia. I każdy rocznik ledwie pokrywa poniesione koszty, dzięki swoim własnym rodzicom, bo wszysktkie klasy się umówiły, że nie wspierają innych klas i nic u nich nie kupują, żeby zebrali mniej.
Tymczasem rocznik dziewięciolatków wpadł na pomysl, że środa będzie „Dniem bez nauki”, to znaczy kto wpłaci funta, ten tego dnia nie musi siedzieć na lekcjach, tylko bedzie się mógł bawić w gry i zabawy zorganizowane na boisku. Szkoła liczy tak ze czterystu uczniów. Niech się złamie choćby tylko połowa.
Przeczuwam zwycięstwo.