Taka sytuacja (26)

Znalazłam gdzieś zapodzianą z jakimiś ciuchami dla dzieci od znajomej książkę*. Wygooglowałam co to.  Zawołałam pireworodną, dziesięcioletnią. Zeszła z góry.
– Aniu, czytałaś to? – spytałam.
– Nie.
– To czwarta i ostatnia część serii polecanej dla nastolatek. Pierwsze trzy są na ebay taniutkie, więc zobacz na tę jedną, i jak ci się spodoba, dokupię ci resztę.
– Ok – powiedziała, wzięła książkę, obróciła się na pięcie i poszła na górę.
Półtorej godziny później spotkałyśmy się w kuchni. Ja kręciłam się przy garach, ona zeszła się czegoś napić.
– Wiesz mamo, z tą książką… – zaczłęła. – No szału nie ma. Dobrze się czyta, ale nic wyjątkowego. Możesz kupić, ale nie musisz.
– Kochanie, nie oceniaj książki po okładce. Przeczytaj większy kawałek, może się rozkręci – zaczęłam automatycznie matkopolskie zachęcanie.
– Nie rozkręci się. Przeczytałam całą.

* Jacqueline Wilson „Girls in tears”