Taka sytuacja (1)

Dzień wolny, niewyjazdowy, zaplanowany na domowy. Rano. Dziewczyny na tarasie narysowały kredą dużą grę planszową i skaczą po niej jako pionki. Ja krzątam się po kuchni.
Wychodzę do nich, siadam na ławeczce.
– Mamo, co ci się stało – pyta starsza, dziewięcioletnia, przyglądając mi się uważnie. Marszczy czoło i przechyla głowę lekko w bok, usiłując zrozumieć, co widzi.
– Nic, cebulę kroiłam, wyszłam przewietrzyć oczy.
– Więc to są łzy?
– Tak. Co w tym dziwnego?
– To, że nigdy w życiu nie widziałam cię, jak płaczesz.
Dobrze to, czy źle. Nie wiem.