Święty Mikołaj

Choinki w brytyjskich domach stawia się pierwszego grudnia. Przez cały miesiąc celebruje się świąteczne spotkania w gronie znajomych przy choince, z obowiązkowym grzanym winem i drobnymi upominkami, a także świąteczne przyjęcia w pracy. Chodzi się na świąteczne kiermasze, na specjalne świąteczne przedstawienia w teatrach, na jasełka wystawiane w szkołach. Piecze się pierniczki, wysyła kartki, pisze listy do Mikołaja.
Nie ma Wigilii, jest uroczysty pierwszy i drugi dzień świąt, które mają swoje menu i swoje tradycje. Prezenty spod choinki wyciąga się zaraz po przebudzeniu w pierwszy dzień świąt, uprzednio kupując na tę okazję nowe piżamy i kapcie, aby korzystnie wyglądać na zdjęciach. Nie ma „Mikołajek” szóstego grudnia i nie ma „Aniłoka” pod choinką. Prezenty są raz i przynosi je Mikołaj, który wchodząc przez komin zostawia duże pakunki pod choinką, a w zawieszonych na kominku skarpetach drobne upominki, przeważnie słodycze.
Ale nic straconego, bo Mikołaja można spotkać na każdym rogu przez cały miesiąc. W każdym centrum handlowym, w każdej szkole, organizowane są dni, kiedy można za drobną opłatą dyskretnie uiszczoną przez rodzica wysłać swoje dziecko do groty Świętego Mikołaja, żeby ten wypytał je na okoliczność bycia grzecznym oraz co by chciało dostać, po czym wręcza drobne upominki i obiecuje wymarzony prezent pod choinką, jeśli tylko dziecko bedzie grzeczne.
Moje obie od miesiąca jak nakręcone gadają o tabletach. Ponieważ nie mają na nie szans, jeśli nie znajdą sobie sponsora zewnętrznego, zanim siądziemy do pisania listów do Mikołaja, staram się je ukierunkować na lalki i gry, które czekają gotowe w mojej szafie. Starsza w zasadzie już zrozumiała, że lepiej dać Mikołajowi listę, żeby mógł wybrać, jeśli zabraknie mu tabletów. Młodsza natomist mniej rozumna jeszcze, więc stawia wszystko na jedną kartę: tablet i tylko tablet.
Dwa dni temu byłyśmy w grocie Świętego Mikołaja. Weszły, znieruchomiały, z wrażenia mowę im odebrało. Nie mogły z siebie wydusić swoich imion, a na pytanie czy były grzeczne, nieśmiało kiwały głowami. W końcu Mikołaj zapytał, co chcą dostać pod choinkę.
– Tableta – zaryzykowała niepewnym głosem cztero i pół latka.
– Zobaczymy, co się da zrobić – powiedział Mikołaj spoglądając na mnie porozumiewawczo.
– A ty maleńka, co byś chciała dostać pod choinkę? – zapytał prawie trzylatkę.
– Mikołaja! – zakrzyknęła nagle dziecina entuzjastycznie i aż podskoczyła.
No, i kto załatwił prezenty przez cały okrągły rok? Kto jest teraz najbystrzejszą córeczką mamusi?