Rozstanie

Moje życie uczuciowe przez ostatnie pięć lat to prawdziwa kolejka górska.
W pierwszym z nich zakochałam się bez pamięci od pierwszego wejrzenia. Był zgrabny i powabny, kobiety oglądały się za nami na ulicy, a ja szłam z nim dumna jak paw. Był idealny, ale po roku, kiedy pierwsza euforia minęła i popadliśmy w rutynę, zwyczajnie mi się znudził. Kiedy wyprowadzał się do Londynu, rozstawałam się z nim bez żalu, a dziurę po nim zapchałam na kolejny rok jakimś nic nie znaczącym klinem.
Natępnie przyszła nowa fascynacja. Tym razem zostałam bigamistką. Przez rok żyłam w trójkącie i to był rok absolutnie wspaniały, głównie ze względu na różnorodność konfiguracji i wytrzymałość, która napędzała nasz związek. Lecz pewnego dnia doszłam do wniosku, że związek się zwyczajnie wypalił. Rozstaliśmy się w przyjaźni. Do dziś widujemy się czasem i zerkamy na siebie z nostalgią.
Kolejny był już bardzo racjonalnym i dojrzałym wyborem. Miłość bez fajerwerków, ale z pełnym zaufaniem i dużą dozą zadowolenia. Przez rok byliśmy nierozłączni. Potem bywało różnie. W zasadzie się rozstaliśmy, ale ponieważ żadne z nas nie jest w nowym związku, więc czasem spędzamy razem dzień. Jednak zawsze jestem zawiedziona i tego żałuję.
Dziś właśnie byliśmy razem na zakupach i cały czas byłam poirytowana jego obecnością. Dojrzałam do decycji. To była nasza ostatnia randka. Czas zerwać całkowicie, póki mamy szanse na dobre wspomnienia.
A zatem: ktoś chce kupić wózek?

PS. Dzisiejszy wpis nie jest sponsorowany przez marki: Teutonia Cosmo, Mountain Buggy Duet oraz Baby Jogger City Mini GT. A szkoda, bo po takiej reklamie przynajmniej kartka świąteczna mi się od nich należy.