Raport

Zaprowadziłam dziś pociechy moje, lat trzy i pięć, do placówek edukacyjnych po raz ostatni w tym roku. Wróciłam do domu i zasiadłam do celebrowania kawy w ciszy i spokoju, bo następną do tego okazję będę mieć po pierwszym września.
Odpaliłam laptopa i pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to artykuł o tym, dlaczego nie wolno posłać dwulatka do przedszkola.
„O cholera, znowu zje…m” – pomyślałam, i kliknęłam, aby dowiedzieć się, co też konkretnie tym razem, bowiem obie moje potomne zaczęły uczęszczać do placówek natychmiast po drugich urodzinach.
Artykuł tłumaczył, że kolosalna różnica rozwojowa pomiędzy dwu a trzylatkami, uniemożliwia  zestawienie jednych i drugich w jednym przedszkolu, bez szkody dla tych młodszych, bo będą wyśmiewane, że leją w gacie, nie dojedzą, bo nie umieją widelcem, i będą sfrustrowane, bo nie umieją dzielić się zabawkami.
Od razu odetchnęłam z ulgą, że miałam farta, iż wybrałam dla dzieci przedszkole, w którym oprócz dwu i trzylatków byli też wychowawcy, którzy pomagali w toalecie i przy stole, opiekowali się, tłumaczyli, i na szczęście dwulatki po roku mają się dobrze.
„Chociaż kto wie, może ta dziecina moja popłakiwała tam gdzieś po kątach, bo biegała wolniej, albo co” – myślałam w drodze po odbiór dziecięcia.
Po uroczystym zakończeniu roku, piosenkach, kwiatkach i czekoladkach, wróciłam do domu, nalałam dziecku zupy i zasiadłam do czytania raportu, jaki mi na temat mojej pociechy wręczono.
W drugim akapicie napisano: „Julia has a close circle of friends that she likes to play with. Some of these children are a school year above her, but Julia still tends to lead the play and make decisions for the group. It is worth noting that in this group, Julia is the sole girl.”*
Czyli jednak. Szeryf jest tylko jeden.

* W wolnym tłumaczniu blond aniołek przewodzi bandzie starszych o rok chłopaków.