Łóżko

Kiedy pięć lat temu powilam me pierwsze dziecię, spalo ono ze mną w łóżku, bo tak było mi je łatwiej karmić piersią w nocy. Nigdy nie ukrywalam jednak, ze mnie to ostrożne, ciasne spanie męczy, i z ulgą wyeksmitowalam ją do jej lozeczka, kiedy przestałam karmić. Drugie dziecię karmione piersią nie było, wiec zawsze spalo u siebie, a ja w przerwach pomiędzy zmienianiem pieluch i podawaniem butelek mogłam się wygodnie położyć.

Do czasu. Bo jakiś rok temu obecna trzylatka rozpoczęła krucjatę nocnego ładowania się do mnie. Mogłam wynosić, przekonywać, ale zawsze wróciła. Potrafiła sześć razy w ciągu nocy. W końcu poddalam się i zaczęłam szukać dogodnej pozycji. Udało mi się dopiero niedawno, ale za to kompleksowo i obecnie jestem w stanie wyspać się nawet z dwójką dzieci naraz.

Wczoraj położyłam potomstwo spać w ich pokoju i zeszlam na dół. Kiedy wróciłaam dwa odcinki serialu później, trzylatka spała u mnie. „Jak miło” – pomyślałam rozczulona. Wsunęłam się pod koldre, odgarnelam jej włosy z oczu, pocałowałam w czoło i zadumalam się. Czas szybko przeleci i lada chwila będę mieć zbuntowaną nastolatke, a po takich chwilach pozostaną jedynie wspomnienia.

Tymczasem dziecina zaczęła się wiercic.

– Mamo ja chcem spać moim łóżku. Możesz mnie zaniesieć, please* – wymamrotala.

Życie jest okrutne.

* proszę