Kasa

„Na trzeźwo tego nie zniesę” – pomyślałam i nalałam sobie wina. Usiadłam do komputera. Zalogowałam się do dwóch kont bankowych, karty kredytowej, dostawcy prądu i gazu, wodociągów i spółdzielni mieszkaniowej. Pierwszy raz od półtora roku nie zrobiłam tego w celu przesunięcia środków dostępnych tak, żeby zapłacić jak najmniejsze odsetki od zaległości i długów, ale po to, żeby delektować się widokiem.
Konta na plusie. Debety spłacone. Karta spłacona. Nie zalegam z opłatami nigdzie. Nie lecę nic nikomu.
Chlapnęłam z kieliszka. „Jak żyć?” – pomyślałam.
Napisałam sms’y do trzech najbliższych koleżanek.
Jadna nie wierzyła, druga gratulowała. Tylko Asiulka stanęła na wysokości zadania.
„Jak się źle z tym czujesz, to mogę ci coś pożyczyć”- odpisała.
Na nią zawsze mogłam liczyć.