Kartka

Samodzielne rodzicielstwo oprócz oczywistych zalet, takich jak fakt, że  dzieci nigdy nie są świadkami kłótni, awantur czy w zależności od osobistych upodobań, przemocy między rodzicami, niesie też kilka niedogodności. Rodzic samodzielny sam musi sobie kłaść prezent pod choinkę przez pierwsze na oko dziesięć lat, a takiej na przkład kartki na Dzień Matki to już nie robi sobie sam, tylko po prostu jej nie dostaje, póki potomstwo nie potrafi czytać, pisać i obsługiwać kalendarz.
Toteż kiedy moja pierworodna, ponad dwa lata temu, wtedy trzyletnia, przyniosła z placówki edukacyjnej kartkę z napisanym ręką wychowawcy „Happy Mother’s  Day”* i zamiast podpisu dziecka odbita była kolorową farbką cała jej prawa dłoń, płakałam ze wzruszenia ze dwa kwadranse, a kartka do dziś leży na honorowym miejscu w szufladzie między skarpetami.
Człowiek w takiej chwili myśli, że to najpikęniejszy moment jego życia. Ale nie. Bo mijają dwa lata i drugie dziecię, obecnie prawie czteroletnie oświadcza:
– Mamo, patrz. Zrobiłam w szkole kartkę świąteczną dla ciebie, ale jeszcze nie skończyłam.
Oglądasz, oglądasz. Cóż. Dziecko w zasadzie zaznajomione jest z obsługą kredek, flamastrów i pędzla, i zazwyczaj spod jej ręki wychodzą całkiem kształtne postaci, kwiaty i samochody, ale tym razem miała do dyspozycji klej i nożyczki, więc oglądasz jakieś zmazy brokatu na kleju, jakieś pompony przyklejone, jakieś ścinki i nijak nie rozpoznajesz w tym choinki czy innego świątecznego motywu. Chwalisz, dziękujesz, ale bez specjalnego entuzjazmu, bo to już n-ta katrka w tym tygodniu, miesiącu i roku.
Tymczasem dziecię zaskakująco szybko pochłania obiad i ciągnie starszą siostrę do pokoju.
Siedzą tam cichutko szepcząc przez pół godziny, następnie wracają do kuchni, gdzie urzędujesz z laptopem i kawą. Pierwsza, z dumnie wypiętą piersią wkracza niespełna czteroletnia, za nią z wypiekami na twarzy starsza, pięć i pół lat. Młodsza wręcza ci kartkę ponownie.
– Mamo, ja telowałam** do Ani, a ona pisała. Teraz kartka jest skończona – oświadcza pęczniejąc z dumy.
Otwieram.
„bire mama, Hope you hav a luvlee Chrismoos, luv from ull yor frenbs and Julia, xxx”***
I zaś ryczę.

*Szczęśliwego Dnia Matki
**tell – mówić
***Droga mamo, miej udane święta, kochamy cię, twoi przyjaciele i Julia, buziaki – oczywiście z błędem na błędzie