Kartka z kalendarza (28)

Dwudziesty czwarty stycznia anno domoni 2020.
Brexit, Megxit.
Borisa można nie lubić, ale nie można nie doceniać. Brytyjczycy nie chcieli Brexitu, nie chcieli ponownego referendum, i nie chcieli konserwatystów u władzy. Czyli pas. Ale nie, bo przychodzi Boris, cały na biało, robi wybory, które praktycznie spełniają funkcię ponownego referendum. Wygrywa je, przepycha Brexit przez obie izby parlamentu i na koniec, jakoś wczoraj zdaje się, klepnęła mu to ostatecznie królowa i załatwione.
Uczy się Boris od Prezesa. Też niby nikt go nie chce, też i tak wygrywa wybory i też przepycha co chce. Z tym, że nie ma na głowie królowej. Kota ma.
Naród znudzony już Brexitem zajął się hejtem na Meghan. Ta w dwa lata rozwaliła system, jak jej się wydaje, aczkolwiek obiektywnie nie zrobiła niczego nowego, czego nie robią kobiety od tysięcy lat. Zaobrączkowała kolesia z najwyższej półki do jakiej umiała doskoczyć, zagwarantowała sobie pozycję wspólnym potomkiem, skłóciła gościa z rodziną i uciekła z dzieckiem. Wszsytko załatwiła szybko, póki koleś jest jeszcze w afekcie i daje sobą manipulować. Czyli poleciał za nią. Królowa na szczęście rozum ma, więc go puściła i spkojnie czeka. Bukmaherzy przyjmują zakłady kiedy Harry wróci z podkulonym ogonem na łono rodziny.
W Polsce nie wiem za bardzo, ale zdaje się że sądy w rozsypce, dlatego zajęto naród pożarami w Australii. Ale się temat wypalił, więc w przededniu premiery drugiej części filmu Sekielskich o pedofilskiej przestępczości zorganizowanej w Kościele Katolickim, naród zajęto koronawirusem w Chinach. Jak nie wystarczy, znajdzie się coś nowego.
Ale mili Państwo, co mnie to wszyskto obchodzi, skoro dziecię me pierworodne, lat dziewięć, no, prawie dziesięć, o imieniu Anna, zostało milionerką. Przyszło dziś ze szkoły, i opowiedziało, że na apelu przed całą szkołą zostało wywołane na scenę i oznaczone honorami, to znaczy przypinką z napisem „Millionaire”, za bycie pierwszą w tym roku osobą w całej szkole, która przeczytała milion słów ze szkolnej biblioteki. Były oklaski i pękanie z dumy na scenie. Ha!
Nie chcę nic mówić, ale jak utrzyma tempo, dwa miliony ma w tym roku w kieszeni.