Języki

Dzieci mam dwujęzyczne, co oczywiście dziwne nie jest. Umiejętność ta jednak różnie się objawia.
Starsza, obecnie cztero i pół letnia, jeszcze niedawno nie wiedziała, że mówi w dwóch językach i mieszała je karkołomnie, przechodząc z jednego w drugi po kilka razy w jednej wypowiedzi. Wpadłam jednakże na ten banalny pomysł, żeby jej zwyczajnie wytłumaczyć, że jest polski i angielski, i kiedy jesteśmy same, czy to w domu czy poza domem, to mówimy po polsku, a kiedy jesteśmy z kimś, to mówimy po angielsku. Nie od razu, ale załapała i radzi sobie świetnie. Wczoraj nawet sama mnie poprawiła, kiedy po kilkugodzinnej zabawie z dziewczynką z sąsiedztwa zostałyśmy w domu same, a ja z rozpędu dalej mówiłam po angielsku.
– Mamo, Sonia już poszła i możemy mówić tak jak my umiemy – powiedziała.
Z przyczyn naturalnych, że mianowicie język angielski jest jej językiem podstawowym, w którym ma większy zasób słów, często wtrąca w polskie zdania angielski wyraz, którego polskiego odpowiednika nie zna. Przekręca też koniugacje i deklinacje oraz używa angielskiej gramatyki do budowy polskich zdań. Najczęściej dotyczy to pojedynczego zaprzeczenia zamiast podwójnego.
Sadzi więc wesoło kwiatki typu:  „Mamo, na co te pudełki możom być?”, „Ja nie lubiem dziewczynki w przedszkolu, ja wolem kolegi”, albo klasyczne: „Tu nikogo jest”, ale postęp widać.
Zupełnie, ale to zupełnie inaczej jest z młodszą, obecnie dwu i pół letnią. Kilka tygodni temu rozgadała się na dobre i od samego początku dokładnie wie, do czego służą oba języki. Angielski służy jej do komunikacji, i w tym języku całe dnie papla. Kiedy się natomiast wkurzy i chce się rozedrzeć aby dać upust emocjom, momentalnie i bezbłędnie przechodzi na polski.
Pojęcia nie mam, jak do tego doszło.