Jak żyć? (6)

Kiedy wracasz z działki z wiadrem malin i drugim, czarnych porzeczek. Płuczesz, nasypujesz dużą garść jednych i drugich do miseczki, posypujesz cukrem.
„Ja jestem z pokolenia, któremu nie limitowano cukru w dzieciństwie, bo cukeir krzpił, wiec bym wsypała sobie ze sześć łyżeczek, ale moje mają pecha i są z pokolenia kiedy cukier to biała śmierć, więc dostaną po jednej łyżeczce” – myślisz, i wtedy:
– Co? Z cukrem? To przecież niezdrowe. Ja poproszę same owoce – mówi do ciebie twoja ośmioletnia pierworodna.