Jak żyć? (33)

Kiedy w ostatni dzień wakacji przed pójściem dzieci do szkoły bierzesz wolne z pracy i spędzasz z nimi dzień. Sprawdzacie stan i ilość mundurków, wyrzucacie za małe, robicie listę, co dokupić, kompletujecie zawartość piórników i strój na WF i takie tam inne przyjemne wspólne przygotowania.
Następnie wsiadacie w samochód, jedziecie do supermarketu odzieżowego i kupujecie wszystko z listy, w sklepie z telefonami załatwiacie też jedną pilną sprawę, i wtedy na widok pobliskiego McDonalds mówisz:
– A pamiętacie dziewczyny, że dwa lata temu i rok temu w ostatni dzień wakacji tak się składało, że wylądowałyśmy na obiad w McDonalds, i śmiałyśmy się, że to będzie taka nasza tradycja na pożegnanie wakacji? To może chodźmy dziś, bo i tak nie mam nic na obiad przygotowane i musimy zjeść na mieście.
I w odpowiedzi dostajesz od dziewięcio i siedmiolatki wykład o niehumanitarnym uboju zwierząt, ilości cukru w coli, i wreszcie śmieciach po takim jedzeniu, w którch nasza planeta tonie.
I musisz ty, rodzic, prosić dzieci, żeby dały się zabrać do McDonalds i obiecać, że to jest naprawdę ostatni raz.
Co za czasy…