Jak żyć? (18)

Kiedy siedmiolatka, od której wymagasz dziesięciu minut ćwiczenia gry na pianinie dziennie, przez cały tydzień, dzień w dzień marudzi, że nie chce, że robi to tylko dlatego, że ją zmuszasz i przekupiasz różnymi obietnicami, że jak będzie dorosła i będzie mogła decydować o sobie to pierwsze, co zdecyduje, to że nie che grać na pianinie, a potem przychodzi piątek, przychodzi jej nauczyciel, daje jej nowe nuty, ona patrzy na nie w skupieniu dłuższą chwilę, po czym kładzie ręce na klawiaturze i patrząc w nuty gra cały utwór, tak ot, bez błędu. I nauczyciel zdumiony twierdzi, że tyle lat uczy, ale tego jeszcze nie widział, i żeby ją cisnąć, pieprzyć poprawne metody wychowawcze, że warta jest każdego cukierka, którym ją przekupiam, byle by tylko grała.

PS. Ale jak śpiewa, to fałszuje. Żeby nie było.