Jak żyć? (13)

Kiedy masz wydać poświąteczny obiad dla kilku osób, a tymczasem dopada cię jeden z dni, kiedy leżysz na sofie, patrzysz w sufit i chce ci się wyć. Nie masz ku temu żadnego powodu oczywiście, poza peselem, który płata ci figle w postaci huśtawki hormonów, a co za tym idzie nastroju. Pomimo, że obiad jest tak przygotowany, że zrobi się w piekarniku sam, a dom wystarczy z lekka ogarnąć, to w zasadzie już zdecydowałaś, że odwołujesz.
I wtedy twoje dzieci, lat prawie dziewięć i prawie siedem, bez słowa wyciągają ze schowka odkurzacz, odkurzają wszystkie pomieszczenia, łacznie z łazienką i toaletą oraz schody, czyszczą umywalki, segregują i nastawiają pranie, nakrywają do stołu uroczyście ze świecami, serwetkami w rulonach, kieliszkami dla dorosłych i szklankami dla dzieci i zakładają swoje najlepsze sukienki.