Jak wybrać się na mecz na Wembley, poradnik subiektywny

  1. Wybierz mecz, który jest mało ważny, co gwarantuje ci tanie bilety, ale gra w nim ważna drużyna, co gwarantuje ci pełny stadion. Eliminacje do ME 2020, Anglia-Czechy pasuje idealnie.
  2. Kup bilety w strefie rodzinnej, dla siebie i dwójki małoletnich. Jako małoletnie zorganizuj sobie dwie sztuki poniżej dziesiątego roku życia, koniecznie płci żeńskiej.
  3. Zwolnij małoletnie ze szkoły zaraz po lunch’u. W formularzu zwolnienia wpisz prawdę, że zabierasz je na mecz na Wembley. Odbierając je ze szkoły przyjmij od pań w sekretariacie cichą, bo nieoficjalną owację, że jako rodzice popierają ten wyjazd i chętnie zrobiły by tak samo, co nie zmeinia faktu, że w papierach te pół dnia będzie nieusprawiedliwione, bo tylko chorobę dziecka się usprawiedliwia. Na wieść nieusprawiedliwienia nieobecności wykonaj demonstracyjne wzruszenie ramion i wywołaj salwę śmiechu pań, które na temat obowiązujących przepisów mają zdanie podobne do twojego.
  4. Po drodze na dworzec spotkaj byłego wychowawcę swojej młodszej potomnej, uwielbianego powszechnie młodego, entuzjastycznego człowieka, który miesiąc wcześniej odszedł na urlop tacierzyński, żeby opiekować się swoją półroczną córką, kiedy jego żona wróciła na pełen etat do pracy. Wychowawca pochwali się dwoma pierwszymi ząbkami swojej ślicznej potomnej ulokowanej w wózku, ty pochwalisz się, gdzie się właśnie z dziećmi udajesz, i uzyskasz pełne poparcie pomysłu, z komentarzem, że takie doświadczenia są dla dzieci bardzo wartościowe edukacyjnie, co niechcący przekona ostatecznie twoją starszą córkę, która ma do ciebie wyraźne pretensje, że dwa razy do roku wracając z nart z Polski spóźniamy się do szkoły o trzy dni, bo tak nam tanie loty pasują, żeby więcej pretensji nie miała, bo sami nauczyciele popierają takie wyjazdy, tylko nie zawsze wypada im to oficjalnie powiedzieć.
  5. Czterogodzinną podróż do Londynu prześpij spokojnie, dziękując losowi, że dzieci wyrosły już z choroby lokomocyjnej. Twój styl prowadzenia pojazdów wyleczyłby każdego. Prawdę mówiąc, podróż z tobą jako kierowcą samochodu leczy również zaparcia.
  6. Wysiądź z autobusu, wejdź do odpowiedniej stacji metra i zorientuj się, że jest już miminalnie za późno na przemyślenie kwestii bezpieczeństwa dotrcia na stadion z dwoma dziewczykami poniżej dziesiątego roku życia, kiedy tą samą linią metra będzie próbowało dotrzeć tam pozostałe dziewięćdziesiąt tysięcy podekscytowanych i niejednokrotnie nieidealnie trzeźwych kibiców płci głównie męskiej.
  7. Daj się tłumowi wniesć do wagonu. Około godzinną jazdę spędź ściśnięta jak śledź do tego stopnia, że podniesienie ręki z butelką wody w celu napicia się jej, urośnie do rangi przedsięwzięcia logistyczno-gimnastycznego. Poraz kolejny również doceń pomysłowość rekruterów londyńskiego metra, którzy na stanowiska maszynistów zatrudniają profesjonalnych komików, którzy zabawiają podróżnych taką formą podawania komunikatów, że rozładowują każde napięcie i podróżny ma wrażenie że kupił bilet na stand up.
  8. Daj się tłumowi wynieść z wagonu. Daj spokojnie towarzyszącym ci potomym odpowiedzieć kilkadziesiąt razy na pytania typu: „Dziewczyny, naprawdę jedziecie na mecz? Jesteście kibickami? Będziecie wspierać naszą drużynę?”, a nastepnie daj się przekonać tłumowi, że prawdziwej angielskiej krwi nikt nie oszuka. Daj sobie ustępować drogi, przepuszczać cię na schodach, „Ladies first, after you ma’am”*, i z zasadzie, jakby mieli pod pachą, to by ci czerwony dywan rozwinęli. Cudeńko.
  9. Przejdź przez bramki, kontrolę zawartości torebki, znajdź swoje miejsa, usiądź, wstań, odśpiewaj „God Save the Queen”**, usiądź, krzycz, klaszcz, bucz, machaj flagą, bierz udział w fali okrążającej trybuny czterokrotnie, delektuj się.
  10. W połowie pierwszej połowy przyjmij zgłoszenie odczuwania głodu przez potomne i wpadnij na pomysł, że nie czekasz na przerwę, kiedy dziewięćdziesiąt tysięcy ludzi w tej samej chwili będzie chciało się wysikać i coś zjeść, tylko skocz od razu do bufetu. Wracając trzy minuty później z trzema hotdogami  w ręce i paczką chipsów pod pachą, oraz piwem w plastikowym kubku w drugiej, odbij się od obsługi, która oznajmi, że z piwem na trybuny nie wiejdziesz. Wróć do lady, gdzie kupiłaś piwo i poproś, żeby przelali ci je do kubka z napisem „cola”, przykryli przykrywką i wsadzili słomkę. Młodziutki, wystraszony chłopaczek odmówi ci, na co szlag cię trafi i zaklniesz siarczyście. Bo to ty jesteś tą wredną, upierdliwą matką, tym złym policjantem, który pilnuje zawsze wszsytkich zakazów i nakazów, to ty stoisz nad trawnikiem, po którym latają dziesiątki dzieci i mówisz do swoich zrozpaczonych i pokrzywdzonych przez los małoletnich: „Nie obchodzi mnie, że inni rodzice pozwalają swoim dzieciom biegać. Tu jest zakaz deptania trawników i my się do niego stosujemy. Koniec i kropka.” I za to, za tę poprawną politycznie postawę obywatelską, za to tresowanie młodego pokolenia, jak raz, jeden jedyny potrzebujesz złamać dla siebie zakaz, to cholera właśnie tobie musiał się trafić cholerny służbista. Prosisz go dwa razy, tłumaczysz, że dzieci tam same, głodne, na strawę czekaja, zaraz zaczną panikować, że matki długo nie ma, ale ten nieugięty. Na co pojawi się jego przełożony, wiekiem do niego zbliżony, czyli ledwie pełnoletni na oko, ale dumnie na klacie, no, wątłej klateczce raczej, noszący plakietkę „manager”, który dla pokazania swojej władzy opierdoli młodego, że oto kobita stoi, ketchup jej po ręce cieknie, dzieci głodne czekają, w strefie rodzinnej siedzi przecież, czy ona wygląda na terrorystkę która się jednym piwem napierdoli i wysadzi zaraz pól stadionu? Dajże się kobiecinie piwa napić, jak się z domu raz wyrwała. I czym prędzej osobiście przeleje ci piwo do kubka na colę. Wróć więc na trybuny, daj dzieciom jeść i delektuj się.
  11. Mecz jak mecz. Pięć zero dla towich. Od czwartego gola pogrom jaki twoja drużyna zgotowała przeciwnokom w zasadzie stał się nudny, więc dla urozmaicenia ostatni gol to samobój.
  12. Po końcowym gwizdku, poraz drugi w życiu, bo drugi raz jesteś na Wembley na meczu, nie wychodź z podziwu dla geniuszu projektantów stadionu i organizacji obsługi, dzięki którym dziewięćdziesiąt tysięcy ludzi opuszcza stadion bez pośpiechu i ścisku w piętnascie minut.
  13. Znajdź swój przystanek, stwierdź, że autobus ci własnie uciekł i stoi w korku kilkanaście metrów dalej. Dogoń go, uśmiechnij się do kierowcy, żeby otwarł ci drzwi. Wejdź do autobusu, nie zapłać za podróż, bo między przystankami czytnik kart nie chce zadziałać. Usiądź wygodnie w pierwszym rzędzie na górze. Na najbliższym przystanku przekonaj się, że pomyliłaś przystanki i byłaś na tym o jeden wcześniejszym niż planowałaś, dzieki czemu siedzisz wygodnie, a dziewięćdziesiąt tysięcy ludzi usiłuje do twojego autobusu wsiąść dopiero teraz.
  14. Udaj się spokojnie na kolację i nocleg do przyjaciół.
  15. Zasypiaj myśląc o tym, gdzie udacie się we trzy następnym razem.

* Panie przodem itp.
** hymn narodowy