Gówniara

– Mamo, nie rozumiem – zaczęła dziewiąciolatka wchodząc do kuchni zaaferowana referatem o Układzie Słonecznym, który pisze. – Niektóre źródła podają, że Jupiter ma prędkość wielokrotnie większą niż reszta planet, a tymczasem inne, że Mercury okrąża Słońce w 88 ziemskich dni, a Jupiter w 84. To mi nie pasuje.
Odłożyłam gąbkę do naczyń, spłukałam ręce i wycierając je napawałam się satysfakcją. Uwielbiam się bowiem wymądrzać i robię to często. Jednakże tym razem miałam okazję powymądrzać się na temat czegoś, co wiem, bo zazwyczaj wymądrzam się na tematy kompletne mi obce, a to zupełnie inna jakość.
– Bo kochanie, jeśli obie te planety okrążają Słońce w prawie takim samym czasie, to znaczy, że mają prawie taką samą prędkość kątową. Ale mają różną prędkość liniową – powiedziałam powoli, delektując się każdym sowem. – Przynieś kartkę i długopis, to ci to narysuję – dodałam.
Przyniosła. Usiadłam do stołu w jadalni gramoląc się, poprawiając bluzkę, odchylając włosy. Pełen zestaw objawów mentorstwa absolutnego i niedoścignionego. Narysowałam kropkę.
– To jest Słońce – powiedzialam majestatycznie.
Narysowałam obok drugą.
– To jest Merkury – kontynuowałam napawanie się.
Narysowałam trzecią trochę dalej.
– A to Jowisz – pęczniałam do rozpuku, a w głowie już układał mi się cały schemat obiegu obu planet wokół Słońca z rozrysowaniem na kąty w stopniach i odegłości liniowe, gdzie jednostką czasu będzie dzień ziemski. Normalnie, oczy mi się świeciły na myśl, jak to piękie można rozrysować.
– A teraz patrz. To jest droga, jaką musi pokonać Merkury żeby okrążyć Słońce – ciągnęłam rysując powoluteńku pierwszy orkąg.
– A, już rozumiem. Jowisz jest dalej od Słońca, więc ma dużo dłuższą drogę do pokonania w tym samym czasie co Merkury, więc musi zrobić to szybciej. Wszystko jasne – powiedziałała nagle.
Niewychowana, bezczelna, niewdzęczna gówniara. Taką zabawę mi zepsuła.