Glutaminian

Jennifer Aniston, aktorka znana z kultowego serialu, kultowej fryzury i kultowego rozwodu, żaląc się kiedyś w wywiadzie o trudach życia w Hollywood zdradziła, że prowadząc od lat zdrowy tryb życia i będąc zmuszoną jednorazowo skorzystać z fast food’a, poważnie to odchorowała.  Jej ciężki los przypomniał mi się dziś.
Sama około dwa lata temu postanowiłam zacząć zdrowo się odżywiać.
Nie wybrałam co prawda modelu z górnej połki, to znaczy nie jem kiełków i nie popijam sokiem z buraka, ale stosuję własny system „matkopolski”. Jem absolutnie wszystko, co mi się zamarzy, ale nie kupuję maggi, vegety, kostek rosołowych, gotowych sosów, żadnych dań gotowych do odgrzania w mikrofalówce, napojów gazowanych, soków, jeśli lista jego składników na opakowaniu liczy więcej niż dwa. Kupuję podstawowe produkty, mięso, warzywa, sól, cukier, czosnek, zioła i o dziwo, potrafię z tego smacznie ugotować. Jednym słowem nie żałuję sobie, jem wszystko i dużo, mam sporą nadwagę, ale gotuję sama, wiem ile czego dodałam  i bez wątpienia mój organizm przyjmuje drogą pokarmową ilość chemicznych wzmacniaczy smaku, koloru i poczucia zadowolenia ograniczoną do minimum. Oczywiście, kiedy idę do restauracji lub znajomych, zjadam co podają ze smakiem, popijam colą i nie marudzę, bo w końcu wszystko jest dla ludzi.
No i parę dni temu właśnie, wzięłam potomne moje, lat prawie cztery i pięć i pół, na babskie zakupy. Naprzymierzałyśmy się falbanek i kozaczków, nakupiłysmy szmatek i obładowane i szczęśliwe wkroczyłyśmy do pobliskiego Mc Donalds’a, którego całe życie me uwielbiam, ale faktycznie, od wielu miesięcy się tam nie stołowałam.
Dzieci zjadły i pobiegły powspinać się na konstrukcji, a ja ze zdziwieniem męczyłam styropianową bułkę, tekturowe mięso, glutaminianowy sos, gumowe frytki i bezcukrową, słodką jak ulepek colę. Wszystko to było naprawdę ohydne, a nudności i ból głowy towarzyszyły mi jeszcze dobre parę godzin.
Ale warto było! Poczuć się jak Jennifer Aniston – bezcenne.