Elementarz

Na wieść o ciąży, pomijając tych, co uciekają gdzie pieprz rośnie, zazwyczaj ma się momentalnie przed oczami wizję kopania piłki z berbeciem na zielonej murawie lub aniołka z wstążeczkami w blond lokach deklamującego wierszyki. Są też inne, ale strzelam, że te przodują. Mnie osobiście objawił się obraz wspólnego siedzenia na sofie i nauki czytania.
Czas płynął i kilka lat później potomna moja dostała na gwiazdkę swój pierwszy elementarz. Z zapałem rozpoczęłyśmy naukę. Ala, Ola i As poszły gładko, ale kiedy doszedł las, lis i ule, okazało się, że literek jest jednak za dużo. Odpuściłam żeby dziecka nie zniechęcić i nie mieszać jej w głowie przed pójściem do szkoły i nauką czytania po angielsku, co następuje u nas w wieku czterech lat.
Od póltora miesiąca dziecię moje chodzi do szkoły i przynosi codzienie książeczkę.
Moja pierwotna wizja, w której siedzimy w ciszy i skupieniu w przytulnym salonie, została brutalnie zmodyfikowana przez rzeczywistość. Salon jest w stanie permanentnego remontu, zawalony zabawkami, pudłami z książkami na które wciąż nie ma półek, dziecko nie zawsze chętnie współpracuje, a w koło nas kręci się młodsza siostra, która bez przerwy chce pić, sikać, oglądać telewizję albo najczęściej chce czytać dokładnie tę samą książeczkę. Z tym, że sama, w innym pokoju.
Dlatego odpuszczam czytanie kiedy widzę duże zmęczenie materiału.
Wczoraj na przykład. Zagoniłam marudzące dzieci pod prysznic, ekspresowo powycierałam i pomogłam założyć piżamy.
– Mamo, książeczkę ze szkoły poproszę – powiedziała starsza wchodząc do łóżka.
Nie widziałam przeciwskazań, przyniosłam. Młodsza wgramoliła sie do łóżka starszej.
– Otwórzcie i opowiadajcie co jest na obrazkach. Zaraz przyjdę i pomogę ci czytać – powiedziałam.
Wychodząc do łazienki usłyszałam, że starsza czyta pierwsze zdanie: „I can see Biff.”
Poskładałam ręczniki, wrzuciłam brudne ubrania do kosza, spłukałam wannę z piany. Wróciłam do pokoju dzieci.
– „We all can see.” – przeczytała właśnie ostatnie zdanie z książeczki moja cztero i pół latka. – Mamo, umiem już czytać sama! – zakrzyknęła podekscytowana i zamknęła książeczkę.
Cholera, dobrze, że mam jeszcze młodszą. Może z nią zdążę posiedzieć.