Dół

To, że na Oscara w konkursie na matkę roku bym nie wygrała, to żadna tajemnica nie jest. Bo i krzyknąć potrafię i mówić „ZARAZ” piętnaście razy pod rząd, i w kącie postawić i cukierkami przekupić. Także w czołówce się nie plasuję, ale też sądziłam, że skoro przez trzy lata współpracy z przedszkolem i jeden rok ze szkołą, jak dotąd ani razu, naprawdę, ani razu nie byłam wzywana na pogadankę na temat złego zachowania dzieci lub ich niezadowalająych postępów, a wszystkie raporty dostawałam „w normie” lub czasem „powyżej”, to sądziłam, że taka średnia jestem w te klocki. I to by mi w zasadzie wystarczało.
Ale wczoraj mi się nagromadziło. Prosiły potwory, żeby im poczytać, ale mi się nie chciało, i miałam wyrzuty sumienia potem. Następnie sama czytałam w necie o tym, jak to kilkulatki obsługują tablety sprawnie, a „motoryka mała i duża leży” i podłamałam się, bo dwójka w domu, a ja matka wyrodna nie wiem, co to ta motoryka. A na koniec dobiła mnie znajoma pytając o radę, jak dawkować paracetamol i ibuprofen na zmianę, a ja cholera, nie wiedziałam nawet, że można mieszać. No co za matka ze mnie. A jeszcze wieczorami, jak małolaty spać położę, pańszczyznę przy garach i praniu odrobię, to sobie lubię lamkę wina wypić. Sama. (Chyba, że książka czy serial się liczą jako towarzystwo.) No patologia, dno, dysfunkcja, trauma.
Serio serio, poważnie, doła złapałam.
I wtedy przyszły zmęczone, przytuliły się na sofie, poprosiły o bajkę. Właczyłam polski kanał, bo ostatnio bardzo nam polszczyzna szwankuje. Protestowały, bo mało rozumieją, ale się uparłam. Akurat były „Smerfy”, to się zainteresowały, bo nie znały wcześniej.
Obejrzały.
– Mamo, nie lubimy tom bajke. Nie lubimy Gargamel. On nie jest dobry. On robi Smerfom niefajnie i chce im zrobić źle. Przecież to nieładnie jest, żeby komuś dokuczać, bo jak się dokuczuje, to komuś będzie robi przykro. To bardzo nieładnie jest mamo przecież, i dlaczego Gargamel to nie wie mamo? – opowiadały jedna przez drugą.
Czyli coś jednak robię dobrze.