Do szkoły czas

Nie, żebym była zdziwiona. Co to, to nie. W końcu mam te dzieci już parę lat.
Otóż o ile sześcio i pół latka przez dwa lata nauki w szkole przyniosła kwitek że walnęła w coś głową czy innym organem i dostała zimny kompres lub plaster trzy, może cztery razy, to cztero i poł latka po roku uczęszczania do tejże placówki do grupy przedszkolnej ma tych kwitów tyle, że w IPN-nie miałaby własny regał.
Także wiedziałam, że nie ma co liczyć na cud i nie byłam zdziwiona, jak po trzech pierwszych dniach nauki miałam już dwa kwity, po jednym na głowę i kolano, zgubiony bidon z wodą i bluzę z logo szkoły.
Kiedy natomiast czwartego dnia zadzwonili ze szkoły, żebym odebrała wcześniej córkę, bo walnęła głową o beton tak, że ma śliwę na pół czoła i zdartą skórę z policzka, że podejrzewają wstrząsnienie mózgu i wolą, żeby rzygała mi w domu, niż im w klasie, zaczęłam się jednak zastanawiać, czy oni w tej szkole tych dzieci w ogóle doglądają. Bo w sumie przy mnie, matce z lekka wyrodnej, która jak dziecko szaleje na rowerze za bardzo to raczej odwróci głowę, żeby się nie denerwować, niż poleci dziecię asekurować, wypadków zdarza się znacznie, ale to bardzo znacznie mniej.
Nie, żebym chciała zwalać na szkołę, no, ale bez jaj, to dopiero pierwszy tydzień, a przed nami siedem lat w tej placówce.
Szłam tak dziś z potomnymi moimi naszą stałą trasą ze szkoły na basen i rozmyślałam jak dziecię od samozagłady ocalić, czy może wygodniejsze buty kupić, albo w spodnie ją pakować rano, nie w kiecki, czy może porozmawiać z przeuroczą wychowawczynią, żeby się jednak czasem dzieckiem zajęła, jak już taką ma tę robotę.
Kiedy mijałyśmy maleńki osiedlowy komis z zabawkami i ubrankami dla dzieci, o wdzięcznej nazwie Jack Cośtam, młodsza zagadała.
– Mamooo?
– Nooo? – odpowiedziałam z właściwym sobie polotem, odruchowo rozglądając się już w prawo i w lewo czy ulica jest pusta, bo spodziewałam się, że chce przejść przezeń i wejść do sklepiku pooglądać zabawki.
– A wiesz, że „cy” i „ky” to jest razem digraph* i się go czyta „k”? Ja się w szkole nauczyłam – zakomunikowała pęczniejąc z dumy.
A więc jednak. Coś w tej szkole z nią robią.

* dwuznak