Czoło

„Jak to dobrze, że jest weekend. Wszystkie odpoczniemy od całotygodniowej gonitwy, a Julka nie zrobi sobie żandej krzywdy przez dwa dni i zaleczy rany ” – pomyślałam w sobotę rano, po przebudzeniu się i lewniwym przerwóceniu na drugi bok.
Julka bowiem, blond anioł w wieku lat cztery i pół, ma od urodzenia wyjątkowy talent do walenia głową w miejsca, ogólnie uznawane za do tego nie przeznaczone i tym samym wiecznie ma sine, podrapane i obolałe czoło. Talent ten spotęgował się ostnio, kiedy rozpoczęła naukę w szkole, i obecnie jej lico nieustająco zdobią plastry.
Leżąc w sobotę o poranku w pościeli liczyłam więc na spokojny rodzinny weekend i miałam nadzieję, że Julka podleczy swe najnowsze rany. Przeliczyłam się.
Dwanaście godzin później, na naszym ulubionym campingu nad morzem, gdzie ulokowałyśmy się na noc w namiocie, nadzieję tę straciłam ostatecznie wzywając karetkę pogotowia do czoła rozciętego podczas nurkowania na basenie, które krwawiło na tyle intensywnie, że ratownik ze swoim zestawem pierwszej pomocy był bezradny.
Pierwsza, w ciągu kilku minut zjawiła się straż pożarna, a konkretnie pomoc medyczna straży, komunikując, że karetka już jedzie, ale oni byli bliżej zgłoszenia. Zaczęli oczyszczać ranę i tamować krew. Chwilę później zjawiła się karetka, i oni zatamowali krew do końca i oczyścili ranę, oraz zarządzili, że bez szycia się nie obejdzie, bo głębokie, że kość czaszki widać. Ale że nie chcieli nam psuć weekendu, to nie ciągnęli nas do szpitala na szycie, tylko wezwali trzecią karetkę, której obsługa miała specjalny klej na wyposażeniu. Pan położył pacjentkę na karimacie przed namiotem i kazał mi świecić latarką. Ścisnął ranę ciasno, przejechał klejem, odliczył pięć sekund i puścił. Magia. Po ranie została cieniutka ciemna kreseczka, a pan oświadczył, że jeśli nie będzie senności, wymiotów i innych niepokojących objawów, to dziecię może robić wszystko, łącznie z pływaniem, bo klej będzie trzymać.
Na koniec dziecina dostała garść lizaków od obsługi, i jak gdyby nigdy nic poszłyśmy spać.
I’ll tell all my friends I had a head bump and three ambulances came to rescue me and I had a bandage on my head and I was SO BRAVE!* – powiedziała mi przed zaśnięciem.
Szczęście wypisane w tej sekundzie na jej twarzy – bezcenne.

* Opowiem wszystkim, że uderzyłam się w gowę i przyjechały trzy karatki i miałam bandaż na głowie i byłam TAKA DZIELNA!