Chce się żyć (8)

Kiedy co piątek przychodzi nauczyciel gry na pianinie i siada z twoją dziesiącioletnią pierworodną. I mimo, że słyszysz każde ich słowo, to nie masz za cholerę pojęcia o czym oni gadają i czego on ją uczy. Uczucia masz dość mieszane, bo jako ta klasa robotnicza zasuwasz fizycznie w magazynie trzy godziny, żeby opłacić jedną jego lekcję, a nijak nie możesz sprawdzić, na ile on jest skuteczny. I tak co piątek.
Aż pewniego dnia nauczyciel każe ci zamówić dla dziecka kolejną książkę z nutami. Zamiawiasz, kurier przywozi.
Pieroworodna rozpakowuje, siada na sofie, otwiera i czyta jak książkę, strona po stronie.
– Tego nie zagram, mam za małe ręce – mówi przy stronie drugiej. – A to będzie łatwe, bo się dużo powtarza – dodaje przy nstępnej. – O, a to mi się już podoba! – Cieszy się przy kolejnej.
Czyli, że co? Że czyta nuty, tak?