Chce się żyć (6)

Kiedy na cotygodniowych zajęciach na płwalni twoje dzieci, lat siedem i dziewięć, od wielu, wielku miesięcy kiblowały w grupie na poziomie czwartym, pomimo, że ewidentnie było widać, że kraulem, żabką i na plecach szło im świetnie i mogłyby od dawna pójść wyżej, to blokował je motylek. Nie potrafily motylkiem całej pełnej długości przepłynąć, w połowie brakowało im pary, musiały odpoczywać. I tak od wielu, wielu tygodni. W końcu któregoś dnia na początku września się udało, jednej i drugiej tego samego dnia, więc je instruktorka puściła wyżej.
Przepisałaś dzieci do nowej grupy, i spodziewałaś się następnego co najmniej pół roku, a maksymalnie całego roku na tym poziomie, bo tyle to średnio dzieciom zajmuje.
Po czwartej lekcji na poziomie piątym podchodzi do ciebie instruktor i mówi, że obie są za dobre do tej grupy i on je widzi poziom wyżej, i masz w sekretariacie zgłosić, żeby je przenieśli w systemie.
Poszłyśmy do sekretariatu. Dziewczyny dostały nowe czepki w kolorze fioletowym, oraz odznaki i dyplomy ukończenia poziomu piątego. Pęczniały z dumy jak nie wiem co.
A mamusia jeszcze bardziej.