Bilans 2018

Kilogramów: do września -15, potem +5, fack!
Zmian koloru włosów: dwie, na blond i powrót do naturalnego, puszka Pandory, nie ruszać
Pobytów w szpitalu: jeden, planowy, bez komplikacji
Stan zdrowia: idealny
Nowe hobby: bieganie, zarzucone we wrześniu, czeka na powrót do łask
Stare hobby: pływanie, do września kilometr poniżej 30 minut, od września nic, wstyd
Nowy projekt: działka, realizacja na pół gwizdka, poprawić
Kamieni milowych: jeden, ale taki, że sama nie wierzę, że się odważyłam, tu szacun dla mnie
Spraw zawalonych: jedna, siedzi z tyłu głowy codziennie, przeszkadza
Facetów na stałe: zero, tak trzymać
Facetów na seks: niewystarczająco, poprawić
Remontów: zero (chyba, że wieszanie półek na ścianie to remont?)
Nowych mebli: dwia regały na książki w pokojach dzieci, niewiarygodne, tylko tyle?
Przeczytanych książek: mało, za mało
Wyjazdów na narty: dwa
Wyjazdów do ciepłych krajów: jeden
Wyjazdów w góry: wielkie, dramatyczne, rozpaczliwe zero (Dartmoor i Exmoor to nie góry, wyjazd na camping to nie wyjazd w góry, żeby było jasne)
Zwiedzania zupełnie nowych miejsc: jedno, za mało, za blisko, poprawić
Pokazanie dzieciom nowych dla nich miejsc: między pięć a dziesięć, zależnie od metodyki liczenia, tu dobrze
Wyjść do teatrów: średnio raz na półtora miesiąca, nieźle, ale niedosyt, bo większość to sztuki dla dzieci
Nowych seriali: zero (nie miałam Netflixa w tym roku), nigdy nie nie wciągnęło, chyba już umrę bez znajomości Gry o tron i House of Cards
Starych seriali: zero (patrz wyżej)
Zmian samochodów:  jedna, nieplanowana, przypadkowo na lepszy, tak wyszło
Płynność finansowa: mamy co jeść, odsetki na kartach spłacam w terminie, kwoty zadłużenia utrzymują stały poziom, czyli jakby nienajlepiej
Stan szafy: dużo poniżej strefy komfortu, Lidl  na codzień, Matalan i Primark od święta, robienie dobrej miny do tej złej gry staje się coraz trudniejsze, poprawić

O czymś zapomniałam?