Balon

Jak powszechenie wiadomo, teorii na temat pielęgnacji zębów u dzieci występuje w przyrodzie mrowie a mrowie. Ja osobiście trzymam się jednej, zaczerpniętej nie wiem skąd, że niamowicie Norwegowie twierdzą, że dziecko nie potrafi wyszczotkować dokładnie zębów dopóki nie rozwinie zdolności manualnych do poziomu pozwalającego mu sprawnie umyć stertę naczyń w zlewie, czyli do około dziesiątego roku życia, i dlatego Norwegowie zalecają do tego właśnie wieku szczotkować dzieciom zęby. A że mają oni najzdrowsze zęby w Europie, ponoć, to coś w tym być musi. Toteż radośnie szczotkuję potomnym moim, lat prawie siedem i pięć, zęby przed snem i po przebudzeniu, i niemiłosiernie wnerwiam od lat koleżanki odziecione i mające w CV przygody niejednokrotnie dramatyczne, związane z leczeniem i usuwaniem uzębienia swych pociech, którym mentorsko powtarzam moją tajemnicę zdrowego uzębienia dzieci.
Ale skończyło się rumakowanie. Bo oto dziś z rana zaprowadziłam pierwszy raz dziecię me własnorodne do dentysty w celu załatania trzech maleńkich dziurek. Dziecię uprzedzone, że będzie borowanie i zaklejanie dziur, wyobrażało sobie ten proceder chyba bardziej przyjemnie, niż było w rzeczywistości, więc kilka łez się wylało, ale ogólnie była szalenie dzielna, słuchała pani doktor i poszło w miarę gładko. Na koniec podziękowała grzecznie za naklejkę dla dzielnego pacjenta i zaraz za drzwiami gabinetu oświadczyła, że naklejki to się zbiera za zwykłe sprawdzanie zębów co pół roku, i za to, że są zdrowe, a za takie nieprzyjemne przygody, to się porządna nagroda należy. Przynzałam jej rację, odstawiłam do placówki i obiecałam, że po szkole skoczymy do sklepu po jej upatrzoną od niedawna zabawkę.
Jak obiecałam, tak zrobiłam i po szkole pojechałyśmy. Pęczniałam tam z dumy rodzicielskiej niezmiernie, bo dziecię miało tę zabawkę upatrzoną za drogą, więc lekko zawiedziona, ale ze zrozumieniam wybrała inną. Za to starsza ze zrozumieniem przyjęła do wiadomości, że to jest nagroda dla młodszej za bohaterskie zachowanie u dentysty, a ona jest tu dla towarzystwa i nic dziś nie dostaje.
– Dobrze mamo – powiedziała starsza pompując we mnie dumę matczyną do wypęku. – Ale mamo, pamiętaj, że mi się podobała ten zestaw tutaj. Tak na wszelki wypadek zapamiętaj.
– Kochanie, umiesz liczyć, sprawdź cenę, potem w domu sprawdź, czy masz tyle kieszonkowego, i czy chcesz je na to wydać. Jeśli zdecydujesz, to przyjedziemy, kupisz i zapłacisz sama.
– A mogłabyś może przez jakiś czas nie myć mi zębów? To bym go dostała w nagrodę za dentystę i bym miała kieszonkowe dalej? – Zapytała.
No i zeszło ze mnie jak z balonu.