Atrakcje na wakacje

Bycie schorowaną matką wyrodną przez całą zimę i wiosnę, leżenie na sofie i użalanie się nad złym samopoczuciem, wysyłanie dzieci do znajomych, a w domu jedynie ich karmienie, przewijanie i sadzanie przed telewizorem, niespodziewanie okazało się inwestycją w wakacje.
Bo otóż kiedy matka w lecie wróciła do pełni sił, dla jej dzieci wszystkie codzienne domowe czynnosci urastają do miana przygody, byleby były wykonywane z razem mamą.
I tak na przykład wczoraj hitem dnia było wrzucanie ziemniaków do malaksera i smażenie placków ziemniaczanych. Wcześniej wrzucanie truskawek do blendera, żeby zrobić koktail mleczny. Tak samo robienie lodów z soku pomarańczowego. A już podlewanie borówek i pomidorów w ogródku konewką bije na głowę wszystko.
Poza domem atrakcją dnia okazuje się zwiedzenie namiotów, siadanie na krzesełkach rozkładanych i kładzenie się na matach samopompujących w markecie ze sprzętem turystycznym. Innym razem udany dzień polega na wybieraniu kafelek ceramicznych w pobliskim markecie budowlanym i zażartej dyskusji o tym, że nie, nie zorbimy w łazience ścian w kratkę czerwono-żółtą z zielonymi jabłuszkami na białym tle.
Ponieważ w tym tygodniu mam jeszcze zamiar kupić wannę z obudową, baterię prysznicową i zlewozmywak do kuchni, a także sprzedać stól i dwa krzesła ogrodowe, grill’a i szafkę nocną, a jak pogoda pozwoli, chcę też skopać ogródek, wyrównać ziemię i zasiać trawę, trochę się obawiam, że jak dziecko w pierwszym dniu szkoły opowie, co robiło w wakacje, to od razu nam założą specjalną teczkę.