Adwokatka

– Jula, zjesz jogurt z kulkami czy z płatkami? – pytam prawie czterolatkę.
– Z kulkami – odpowiada.
– Nie, z kulkami jest mój – wtrąca się pięcio i półlatka.
– Jak to Aniu, pamiętam, że same wybierałyście w sklepie i Jula wybrała z kulkami – przypominam starszej.
– Ale mamo, ona wybrała z kulkami, ale potem w domu go nie chciała, i zjadła mój z krążkami, pamiętasz? I za to jej z kulkami jest teraz mój, żeby było fair, tak? – tłumaczy.
– No tak… – przyznaję.
– O nieee!!! – rozdziera się młodsza.
„O żesz ja pierdzielę” – myślę.
– Dobrze, obie zjecie kanapki i wypijecie kakao, pasuje?
– Ale każda je kanapkę z czym chce? – niestrudzenie negocjuje warunki ugody starsza.
Zgadzam się, bo i tak jedna wybierze miód, druga ser, więc samo zdrowie.
Robię kanapki.
– Mamo, ja na moje urodziny nie zaproszę duże dzieci, tylko małe, bo duże się biją – oświadcza młodsza gramoląc się na krzesło przy stole.
– Tak, i mówią „shut up”* – dodaje starsza.
– I jeszcze mówią „stupid”** – przypomina sobie młodsza z kolei.
– Tak. To w skarżeniu jesteście świetne – stwierdzam. – A wy nie mówicie tych wyrazów nigdy? Na pewno? – pytam.
– My czasem… – zaczyna młodsza niepewnie, ale starsza wtrąca się natychmiast:
– Nie mów Julka! Nic nie mów! Ja powiem – przerywa jej i zwracając się do mnie oświadcza: – Mamo, my nie pamiętamy.
To co, wypiszę ją z baletu i zacznę zbierać na studia prawnicze, nie?

* zamknij się
** głupi