30.03.2012

1 marca w stanie zdrowia mamusi nastąpiła radykalna zmiana. Na środku krokodyla pojawił się obiekt, ktory według kształtu i koloru mamusia sklasyfikowałaby jako wrzód, aczkolwiek nie jest mamusia pewna, czy obiekt o średnicy 8 centymetrów z główką gotową do wybuchu o średnicy 11 milimetrów, to jeszcze wrzód, czy już jacyś obcy raczej.
Fakt pojawienia się obiektu to naprawdopodobniej naturalna chęć organizmu do oczyszczenia się z niepożądanej substancji bez ingerencji szpitala, w którym w dalszym ciągu dla mamusi nie mieli czasu.
Jednakże mamusia stwierdziła, że zbyt wiele zachodu kosztowało ją dobranie idealnego odcienia pomarańczowej farby na śiacnach w sypialni pasującego do jej ukochanej pościeli w zielone liście, żeby to wszystko zafajdać, dlatego udała się do szpitala, bo szpitalnej pościeli jej nie żal.
Wkroczyła mamusia bez zapowiedzi na oddział położniczy i oświadczyła, że ma tajną broń, która może w każdej chwili eksplodować i nie zawaha się mamusia jej użyć, jeśli jej nie pomogą. I dodała mamusia, że mają na to godzinę, góra dwie, bo w domu została rozbrykana Aneczka, głodna Juleczka i przerażony tatuś.
Obsługa oddziału zwarła szeregi, sprężyła siły i już po godzinie przyniesiono z archiwum akta mamusi i zawezwano doktora, co by się zapoznał z przyapdkiem i osądził.
Po kolejnych kilku kwadransach pojawił się owszem, młody pan doktor, ale nie ten, co się miałby zapoznawać, tylko taki, co by miał wenflon założyć. Bo mamusia zapomniała powiedzieć, że jej żył ani nie widać, ani nie czuć i żadna położna pobrać mamusi krwi nie potrafi. Przeważnie próbują jedna po drugiej zostawiając za sobą krwiaki i siniaki, po czym wzywają do wykonania badania lekarza.Ale że mamusia powoli zdobywa starus „permanent resident” na porodówce, toteż tym razem położne sobie darowały i po lekarza od razu posłały.
Młody doktorek zrobił na mamusi piorunujące wrazenie. Otóż stwierdziwszy krwiaki we wszelkich standartowych miejscach pobierania krwi pozostałe z poprzedniej wizyty w szpitalu, zawiązał mamusi na ręce gumy, kazał pompować pięścią i macał skórę na wierzchu przedramienia. Macał macał, aż stwierdził, że czuje żyłę i długopisem narysował sobie jej przebieg na skórze. Następnie wziął wenflon, wbił, pobrał trzy probówki krwi do badań, zostawił wenflon i poszedł. Takich cudów to mamusia jeszcze nie widziała.
Czekając na rozwój wydarzeń zawiaomiła mamusia tatusia, że nie wraca na noc, oraz poprosiła Asiulkę, aby udała się do tatusia i pomogła mu ogarnać sytuację. Wydawało się mamusi, że najprostszym rozwiązaniem będzie, jeśli Asiulka weźmie do siebie na noc Aneczkę, a tatusia zostawi z Julką. Jednakże tatusiowi wydawało się inaczej, więc spakował pampersy, śpiochy, pieluchy, kocyki, butelki, mleko, sterylizator, podgrzewacz, linomag i caly ten majdan wydał na noc Asiulce wraz z noworodkiem na wychowanie. Wyszedł bowiem z założenia, że Asiulce ławiej będzie ogarnąć noworodka, gdyż nie ma ona na głowie dodatkowo jednej dwulatki. Asiulka ma bowiem dwóch trzylatków.
Tymczasem mamusi podłączono kroplówki i kazano się przespać, zanim mamusia zacznie rzygać.
2 marca około południa, kiedy mamusia na przemian zalewała sie łzami z tęsknoty za Julą i Anulą, oraz oglądała zaległe „Mama Mia”, pojawiło sie dwóch sanitariuszy, aby przetransportować mamusię na wyczekiwane od dni kilku usg. Wieźli mamusię korytarzami, windami, a mamusia liczyła lampy na suficie. Jak w filmie. Tak się mamusia wczuła, że zasnęła. Aczkolwiek w filmach tak się budzą raczej.
Mamusię obudził doktor, który wyglądał jak Radek Pazura, i to po obróbce w fotoszopie i mamusia pożałowała, że taka jest nieuczesana. Doktor przedstawił się i nie tracąc czasu przyłożył głowicę skanera do mamusi brzucha i wtedy z kolei on pożałował, że nie miał na sobie maski i okularów ochronnych… Ale za to pościeli nikomu nie było żal.
Po opanowaniu sytuacji USG zostało dokończone, mamusia dostała gas&air, i brzuch jej został gruntownie wydrenowany, a w miejscu dziury po wrzodzie umieszczono mały drenik, ażeby dziura się nie zasklepiła i ażeby mogło się nią sączyć to, co się jeszcze w brzuchu naprodukuje. Jak kolejne dni pokazały, rureczka egzanim zdała i tryskało z niej aż miło.
Po kilku dniach mamusia została odwenflonowana, antybiotyki zmieniono na doustne, przeszkolono mamusię jak ma sama zmieniać opatrunki i wypisano ją do domu.
Na wypisie napisano, że po około 7 dniach mamusia zostanie wezwana na kontrolę.