21.02.2014

Julka dostała rower na drugie urodziny. Różowo-fioletowy z Myszką Minnie. Cudo. Za jekaieś dwa lata dosięgnie do pedałów. Julka, nie myszka.
Ale to jest mały kłopot. Gorzej, że Ania dosięga. I jeździ. Po salonie, bo przecież u nas deszcze, powodzie i w ogóle zima.
Nietrudno się domyślić, że właścicieka roweru nie zniosła tego ze spokojem. Lały się.
Najpierw pomyślałam, że schowam rower i na dwa dni zatkam sobie uszy, a potem jakoś to będzie. Ale się ulitowałam. Przytargałam z szopki hulajnogę. Też różową z Minnie. Kierowniczka się rzuciła z werwą do jeżdżenia. No, ale tego z kolei drama queen nie zniosła i zalała się łzami, bo przecież to jej hulajnoga. I zaś się lały.
No to szybciutko została zakupiona druga hulajnoga. Na wszelki wypadek identyczna. Nie było się o co lać, to zaczęły jeździć i się zderzać, nabywając uszczerbki na zdrowiu.
No to migiem zostały zakupione dwa kaski. Różowo-fioltowe. Jeden w kwiatki, drugi w syrenki. Cudo.
Siedzą w kaskach na podłodze w salonie i w absolutnej zgodzie i ciszy oglądają bajkę.
Sprzedam rower i dwie hulajnogi. Ktoś chętny?

5 thoughts on “21.02.2014

Comments are closed.