Wyrodna matka atakuje (10)

Ania, lat 10 i Julia, lat 8.
– Dziewczyny, pamiętacie Shakespeare’s Globe?
– Nie. Co to?
– Ten teatr w Londynie, w którym byłyśmy kiedyś. Rekonstrukcja oryginalnego teatru, w którym Szekspir wystawiał swoje sztuki. Taki bez dachu. I tam grają w kółko Szekspira.
– Pamiętamy.
– No, byłyśmy tam na „Romeo i Julia” w wersji dla dzieci, ale musiałysmy wyjść zanim się rozkręciło, pamiętacie?
– Tak.
– No, to w tym tygodniu na youtube można obejrzeć za darmo Romeo i Julię z tego teatru. Chcecie?
– Nie.
– Kurczę, szkoda.
– Dlaczego?
– Bo kupiłam lody. Ale tylko dla tych, co oglądają.

Taka sytuacja (26)

Znalazłam gdzieś zapodzianą z jakimiś ciuchami dla dzieci od znajomej książkę*. Wygooglowałam co to.  Zawołałam pireworodną, dziesięcioletnią. Zeszła z góry.
– Aniu, czytałaś to? – spytałam.
– Nie.
– To czwarta i ostatnia część serii polecanej dla nastolatek. Pierwsze trzy są na ebay taniutkie, więc zobacz na tę jedną, i jak ci się spodoba, dokupię ci resztę.
– Ok – powiedziała, wzięła książkę, obróciła się na pięcie i poszła na górę.
Półtorej godziny później spotkałyśmy się w kuchni. Ja kręciłam się przy garach, ona zeszła się czegoś napić.
– Wiesz mamo, z tą książką… – zaczłęła. – No szału nie ma. Dobrze się czyta, ale nic wyjątkowego. Możesz kupić, ale nie musisz.
– Kochanie, nie oceniaj książki po okładce. Przeczytaj większy kawałek, może się rozkręci – zaczęłam automatycznie matkopolskie zachęcanie.
– Nie rozkręci się. Przeczytałam całą.

* Jacqueline Wilson „Girls in tears”

Dzieci lekko dwujęzyczne (3)

Ania, lat dziesięć i Julia, lat osiem.
Ja: Dziewczynki, idę na działkę. Ktoś się chce przejść ze mną?
Ania:  A na jak długo idziesz?
Ja:  Tylko na chwilę. Zbiorę szparagi i rabarbar i wracam.
Ania:  O! To ja zrobię crumble z rabarbaru!
Ja:  Chyba kochanie zrobimy kompot z rabarbaru. Bo mam w domu tylko resztkę mąki i nie chcę jej całej zużyć, bo przez tę kwarantannę nie ma w sklepach mąki i drożdży.
Ania:  A co to są drożdże?
Julia: Nie wiesz? A pamiętasz jak mama nam kupiła w polskim sklepie? Takie kulki. Jedne waniliowe, drugie kakaowe. Takie bardzo niezdrowe, ale mama powiedziała, że to jeden ze smaków jej dzieciństwa i chciała, żebyśmy spróbowały.
Ja: Draże. Dziecko, to były draże.
Julia: Aha…

Taka sytuacja (25)

Ania, lat dziesięć, Julia, lat osiem. Kwarantanna 2020. Piątek, godzina 8.55.
W jadalni, kończąc owsiankę i czekając na rozpoczęcie „PE with Joe”, czyli codziennej półgodzinnej gimnastyki dla dzieci na youtube na żywo.
– O nie! Dziś jest piątek, to dziś się ćwiczy w przebraniu! – zakrzyknęła nagle młodsza i rzuciła się na górę grzebać w szafie w poszukiwaniu stroju Elsy, Anny czy tam czegoś.
Starsza niewzruszona powoli mieliła żuchwą i grzebała łyżką w talerzu. Na mój wzrok pytający, czy się dziś nie przebiera, westchnęła głęboko i wyjaśniła.
– Ja jestem już przebrana. Jestem Sophie* z BFG  Roalda Dahl’a.
Oczytani mają w życiu łatwiej.

* Dziewczynka, która przez całą ksiażkę występuje w piżamie. (Chyba. Bo nie czytałam. Ale strój tej postaci w google to faktycznie piżama.)

Dzieci lekko dwujęzyczne (2)

– Dziewczyny, czy mogłybyście oderwać się od telewizora i zrobić cokolwiek innego? Najlepiej na słońcu w ogródku?
– Ale oglądamy polskie bajki. Przecież chcesz, żebyśmy się uczyły polskiego.
– Tak? To jakiego nowego polskiego wyrazu nauczyłyście się dziś z telewizji?
– Rozgwiazdupin.
– Dżizas… Z jakiejż to mądrej bajki pochodzi?
– Spandżbob kanciastoporty.

Taka sytuacja (24)

Kręcisz się po kuchni robiąc sobie poranną kawkę, za twoimi plecami, kończąc śniadanie, twoje potomne płci żeńskiej, lat osiem i dziesięć, rozprawiają o tym, że czasem bliźnięta są identyczne a czasem zupełnie różne.
Świetna okazja, myślisz sobie, żeby zrobić pogadankę o rozmnażaniu. Pokazać, że należy o tym rozmawiać merytorycznie i bez wstdu.
– Bo bliźnięta mogą być jednojajowe albo dwujajowe. Jednonajowe są identyczne, a dwujajowe nie, wiecie? – zagaduję. Chowam karton z mlekiem do lodówki, przenoszę kubek z kawą do stołu i rozsiadam się naprzeciw nich.
– Wiem – mówi starsza. – A ty? – zwraca się do siostry.
– Nie – odpowiada ona, zaciekawiona.
Nabieram więc powietrza, układam w głowie słowa, którymi zaraz zrobię matkopolski wykładzik. Ale najpierw łyczek kawki. Podnoszę kubek do ust.
– To jest proste – ubiega mnie jednak starsza, zwracając się do siostry. – Jak kobieta ma jedno jajeczko w jakimś miesiącu, i po seksie jeden plemnik to jajeczko dogoni, i się połączą, to jest jedno dziecko. I ono zostaje jedno, albo może się podzielić na dwa takie same. I wtedy jest dwoje dzieci które są identyczne. A jak kobieta jest super zdrowa i czasem ma dwa jajeczka naraz, i po seksie te dwa jajeczka spotkają się z dwoma plemnikami, to powstaje od razu dwoje dzieci, ale one są inne, bo są z dwóch różnych jajeczek. Rozumiesz? – kończy pytając siostrę.
– Nie – mówi młodsza. – A w której klasie się tego uczyłaś? – pyta od razu.
– W piątej – odpowiada starsza.
– A, to mam jeszcze czas. Jak się będę o tym uczyć, to zrozumiem – stwierdza młodsza spokojnie.
No i ci pokazały. Merytorycznie i bez wstydu.
A ty zbierasz szczękę z blatu.

Jak żyć? (42)

Kiedy wpada ci w ręce filmik z rodzinką grającą na fortepianie jakąś fajną melodyjkę*, więc wołasz dzieci, żeby zobaczyły i posłuchały. One natychmiast zaczynają to śpiewać i okazuje się, że to jakiś mega znany przebój.
Czujesz się staro.

* link tutaj

Z poradnika umęczonej matki polki – porada XXXII

Kiedy szczęśliwie przebrniesz przez elementarz i inne pierwsze książeczki, kiedy z nerwami w rozsypce ale i z satysfakcją stwierdzisz, że dziecię twe czyta już prawie płynnie i nie musisz już nad nim ślęczeć i poprawiać go podczas mozolnego procesu składania sylab, że teraz wystarczy, że będzie czytało na głos samo, a ty masz już chwilę oddechu, posłuchaj doświadczonej matki i zastanów się dwa razy, zanim wstaniesz z sofy.
Robi jednak bowiem pewną różnicę, czy zmywając gary i gapiąc się przez okno na wylegujące się na rozgrzanej słońcem masce twojego samochodu koty sąsiadów, z tyłu usłyszysz opowieść o księżniczkach przebranych za proste chłopki zapraszającyh księcia do swojej komnaty, czy też o księżniczkach przebranych za prostytutki zapraszających księdza.