Taka sytuacja (15)

Kiedy na pływalnię prowadzasz dzieci na grupowe półgodzinne lekcje tydzień w tydzień od kiedy młodsza skończyła trzy lata i przyjęli ją na zajęcia, czyli od czterech i pół lat prowadzasz. Kiedy od conajmniej trzech i pół lat same pakują do swoich plecaczków ręcznik, strój, czepek i okularki i nigdy, ale to nigdy nie sprawdzasz, czy wszyskto jest i tylko raz, jeden, powtarzam jeden raz zdarzyło się, że jedna zapomniała stroju, i to było trzy lata temu conajmniej, bo jeszcze przed pożarem na pływalni. Poza tym nigdy, przysięgam na co chcecie, nigdy nie zapomniały niczego i przysięgam jeszcze bardziej, że nigdy nie sprawdzam czy wszystko jest, bo to ich interes żeby sobie popływać, a nie słuchać tyrady matki o zapominaniu.
I kiedy od kilku tygodni zmieniła się godzina zajęć, i trzeba na nie prosto ze szkoły jechać, więc plecaki na pływalnię trzeba spakować rano przed szkołą i wrzucić mi do samochodu. I kiedy się nam dziś rano zapomniało, bo nam jeszcze w nawyk nie weszło, więc musiałam po pracy prędziutko sama spakować.
Raz, jeden jedyny, ja miałam spakować.
Miałam spakować dwa ręczniki, dwa stroje, dwa czepki i dwie pary okularków.
Nie wzięłam jednych okularków.

Życie w cytatach (69)

Asiulka, przyjaciółka.
– Mówię ci, dzień mam zły dziś, a już za klnięcie to do skarbonki dziś musiałam majątek wrzucić.
– Ty, żeby przypadkiem twoje dzieci nie sprzedały tego pomysłu z płaceniem za klnięcie moim dzieciom. Bo mnie kurwa na to nie stać.

Życie w cytatach (68)

Przy obiedzie. Julia, lat siedem.
– Co w szkole Julka?
– Niefajnie. Po lunch’u oglądaliśmy film o starożytnych Rzymianach.
– No i dlaczego niefajnie? Nie było ciekawe?
– Ja tam wolę się uczyć, niż siedzieć przed telewizorem.