30.04.2012

Tu Jula.
Mam dwa miesiące i pół.
Umiem ssać kciuki. Nawet dwa naraz.
Ważę sześć kilogramów i noszę ciuszki po starszej siostrze,
ale mamusia mówi, że jak tak dalej będę rosła,
to niedługo siostra będzie nosiła ciuszki po mnie.
Ale fajnie, nie?

19.04.2012

– Mama, mama! Juja pace!
– Słyszę kochanie, że Julia płacze. Ale przeceiż spała w bujaczku. Co jej zrobiłaś?
– Am iob noa noa akjd jakdn OCY.
– Znowu otworzyłaś jej paluszkami oczy? Dlaczego kochanie?
– Mami boj nomi donaon BAJA!
– Żeby oglądała z tobą bajkę? Kochanie, Julia jest malutka i woli spać. Nie może jeszcze robić wszystkiego razem z tobą.
-TAK! PA PA!*

* Spacer.

17.04.2012

Moje córki nie spełniają moich oczekiwań. Problem jest o tyle poważny, że rujnuje moje plany lokalowo-inwestycyjne.
A miało być tak pięknie!
Miałam wrócić ze szpitala z noworodkiem, który ma wieczne kolki i wzdęcia, płacze całe noce, zasypia wyłącznie na rękach, nie daje się odłożyć do łóżeczka, śpi na tych rękach po dwadzieścia minut, przebudza się, wije, wierci, płacze, i tak w kółko całe dnie i noce. Miałam spać po trzy godziny na dobę, w szesnastu ratach, miałam być krańcowo wykończona i wielkimi krokami zmierzać ku antydepresantom.
Moja starsza córka, lat dwa, miała natomiast być zazdrosna i agresywna wstosunku do maluszka. Miała go szturchać, szczypać, gryźć, kopać, awanturować się i dostawać ode mnie w dupę za to, co z kolei mnie miało dobijać ostatecznie, gdyż jak wiadomo, ludzie nie  powinni bić innych ludzi, zwłaszcza słabszych, zwłaszcza własnych dzieci.
I tak miałyśmy uprawiać tę sielankę do momentu, aż obie dziewczynki zaczną przesypiać całe noce, czyli według moich śmiałych planów jakieś sześć do ośmiu miesięcy, po czym miałam w planie opuścić master bedroom, w którym obecnie rezyduję z Julią i przenieść się do pokoju średniego, gdzie w tej chwili mieszka Ania, a obu dziewczynkom urządzić pokój w master bedroom właśnie.
I wszystko legło w gruzach!
Julia za nic nie chce mieć kolek. Zje, beknie, pogapi się w telewizor i zasypia. Czego nie odbeknie po jedzeniu, to wypierdzi przez sen. (Ewentualny test na ojcostwo zbędny. Jeszcze tylko czekać, aż zacznie wykładać nogi na stół.) Kiedy jest głodna, mlaska głośno i ssie piąstki. Kiedy narobi w gacie, wierzga nogami i chrząka. Prawie wogóle nie płacze. A nakarmiona porządnie na noc około dziesiątej wieczorem, przesypia spokokjnie do szóstej rano.
Ale to jeszcze nic. Dużo bardziej zawiodłam się na starszej córce. Ta chodzi po domu z paluszkiem przy ustach i powtarza: „Ciii. Juja pi.”* Ponadto przykrywa ją kocykiem, kiedy Jula się rozkopie, głaszcze delikatnie po główce, całuje w czółko. Dzieli się z nią jedzeniem – regularnie wtyka jej frytki do buzi, lub rozlewa po całym pokoju zupę, biegając z łyżeczką od stolika do bujaczka, żeby nakarmić siostrę. Proponuje jej wspólną zabawę – w Wielkanoc na ten przykład malując flamastrami pisanki, pomalawoała Julce głowę. Słowem nie ma w sobie nic z agresji i zazdrości, która miała się pojawić wedle wszelkich podręcznikowych teorii.
Dodatkowo Ania, dokładnie w przedzień drugich urodzin postanowiła przestać spać w ciągu dnia, skutkiem czego chodzi spać na noc dużo wcześniej, czyli po bajce, ale za to budzi się w nocy na mleko nie raz, ale dwa razy. Przy czym Ania nie leży cichutko  i nie chrząka delikatnie, ale od razu drze się w niebogłosy: „Mamaaaa! Ekooo!”** W związku z tym przeniesienie dziewczynek do jednego pokoju jest na razie niemożliwe, bynajmniej nie dlatego, że młodsza nie da spać starszej.
Tak więc plany moje lokalowo-inwestycyjne padły, jestem zmuszona nadal spać w największej sypialni, a nadmiar gotówki nie wydany na urządzanie pokoju dziecięcego trzeba będzie spożytkować na remont kuchni.
Dzieci są urocze, ale rujnują plany życiowe dokumentnie. 

* „Julia śpi.”
** „Mama! Mleko!”