20.06.2014

W drodze do przedszkola. Ania, lat cztery.
– Mamo, a możemy pójść na spacer na księżyc?
– Nie kochanie. Księżyc jest daleko.
– Trzeba lecieć samolotem, tak jak do babci?
– Księżyc jest daleko i wysoko. Samoloty nie latają tak wysoko.
– Ja wiem! Rakiety latają wysoko! Możemy polecieć rakietą.
– Nie możemy. Nie ma takich rakiet, które zabierają ludzi na księżyc na spacer.
– To musi być duża rakieta. Duża rakieta ma dużo siły.
– Kochanie, mówię ci, że nie ma takich rakiet.
– A ptaszki mogą lecieć na księżyc?
– Nie, dla ptaszków też jest za daleko i za wysoko.
– Nawet duże ptaszki?
– Tak, nawet duże ptaszki.
– A kiedy ptaszki nauczą dolecieć na księżyc?
– Kochanie, nie nauczą się. To jest za wysoko.
– A rakieta nauczy?
– Tak, rakieta może kiedyś dolecieć.
– Wtedy pójdzimy na spacer na księżyc?
Do przedszkola mamy jakieś dziesięć minut spacerkiem. Zdąży zadać to pytanie najwyżej dwanaście milionów razy. Luz. Ale ci z przedszkola mają ją przez następne trzy godziny. Przerypane.