18.01.2012

Dziecię moje, w wieku dwudziestu jeden miesięcy opanowało konwersację w mowie ojczystej rodzicielki w stopniu pre intermediate. Dziecię wypowiada pojedyncze wyrazy, z których nie widzi potrzeby konstruować zdań, gdyż wspomagając się dobrze rozbudowaną gestykulacją i ekspresyjną mimiką twarzy, potrafi przekazać każdą informację bardzo dokładnie. Ba! Dziecię moje potrafi nawet stopniować (tak, tak, stopniować) słowo „nie”, czym przewyższa intelektualnie najtęższe umysły językoznawcze, gdyż te znają jedynie stopniowanie przymiotników.
Trening językowy dziecię rozpoczyna codziennie, punkt siódma rano. Budzi się wtedy, gramoli ze swojego łóżeczka, 
zabiera pod pachę miśka i człapie w ciemnościach do pokoju mamusi. Mamusia przeważnie dogorywa wtedy po ciężkiej nocy, której nie miała okazji przespać nawet w połowie, gdyż dziewięciomiesięczne brzuszysko mamusi urządza sobie nocne dyskoteki.
Aneczka nie przejmuje się tym zupełnie, podaje mamusi miśka, a sama gramoli się pod kołdrę. Szybko jednak nudzą się 
jej przytulanki, zatem gramoli się z powrotem na podłogę, staje na środku pokoju na rozstawionych nóżkach, pokazuje palcem na nabrzmiałą do monstrualnych rozmiarów pieluchę i mówi:
– Tu. Si.
– Dobrze kochanie, przynieś czystą pieluchę i zmienimy – mamrocze mamusia otwierając jedno oko.
Dziecię udaje się do swojego pokoju i wraca taszcząc pod pachą pieluchę, w jednej rączce chusteczki nawilżane a w 
drugiej krem do pupy. Kładzie to na brzegu łóżka mamusi i gramoli się aby zająć centralną pozycję na poduszce i wystawia pupkę do przebrania.
Po dokonanej operacji dziecię zabiera zużytą, zwiniętą pieluszkę i wychodzi na korytarz mówiąc:
– Fe!
Kładzie pieluszkę na podłodze i kopie ją nóżką w kierunku schodów.
– Goool! – Woła i klaszcze w rączki kiedy uda jej się nogą zrzucić pieluszkę w dół pomiędzy szczebelkami.
Udaje się wtedy do swojego pokoju, zabiera pustą butelkę po mleku, które wypiła w nocy, następnie zabiera mamie miśka 
spod kołdry i staje na środku pokoju.
– Mama! Oć! Baja! – informuje bardzo klarownie.
Mamusia próbuje jeszcze grzać kołdrę, ale dziecko nie daje za wygraną.
– Mama! Tam! – pokazuje paluszkiem na schody wiodące w dół, do salonu. – Sziomi, sziomi. Tambuu!*
Mamusia zwleka się wtedy z pościeli, znosi córeczkę do salonu, włącza kanał z bajkami i ma około dziesięciu minut na 
wypicie kawy i porządne obudzenie się, gdyż zaraz po tym dziecię woła z salonu:
– Mamaaa! Mniam mniam – co oznacza, ze niniejszym dziecię życzy sobie zostać niezwłocznie nakarmione kaszką.
Po posiłku dziecię staje na środku salonu, rozbiera się z piżamy i pozostaje jedynie w bodziaku. Wyciąga z 
odpowiedniej szafki w przedpokoju swoją czapkę i kurteczkę. Pierwsze nakłada na głowę całkiem poprawnie, drugie natomiast naciąga jedynie na jedną rękę i włócząc za sobą przynosi do salonu buciki, których ubrać samodzielnie nie potrafi, i podając je mamusi mówi:
– Pa pa!
Wtedy zaczyna się pierwsza awanturka, gdyż mamusia i brzuszysko ani myślą ganiać za córeczką po pustym placu zabaw w 
mroźne dni, i odmawią współpracy. Dziecię nie próżnuje więc i przez kilka następnych kwadransów tresuje mamusię bardzo dokładnie z zakresu typowych objawów buntu dwulatka.
Mamusia wyedukowana internetowymi poradnikami z obojętnością 
przygląda się rozrzucaniu w złości zabawek, wrzaskom, płaczom, pokładaniu się na podłodze i waleniu w nią pięściami, póki dziecko samo sobie krzywdy nie robi.
Po jakimś czasie dziecko męczy się i poddaje. Wtedy mamusia próbuje dziecko 
po pierwsze ubrać, po drugie zabawić czymś, na co sama ma siłę, czyli układaniem puzzli lub czytaniem książeczek.
Dziecię na wszelki wypadek pozostaje „na nie” wobec każdej propozycji, doprowadzając owe „nie” do perfekcji. Kiedy mamusia próbuje na ten przykład ubrać dziecku skarpetki, dziecię opędza się ręką.
– Ne, ne – mówi niechlujnie i od niechcenia, nie odrywając nawet wzroku od zabawki, którą rzekomo właśnie się bawi.
Kiedy mamusia nalega, dziecię odrywa wzrok od zabawki.
– NIE! – Woła już wyraźnie i z większym zaangażowaniem, patrząc przy tym w oczy znacząco.
Zazwyczaj mamusia jednak nie daje za wygraną, i naciera dalej.
– NOOOŁŁŁ!!! – Wrzeszczy wtedy dziecko, i ta informacja oznacza już „spier@#$%#@$%#$% z tymi skarpetkami na 
drzewo!!!”.

*Tytuły bajek: „Show me, show me” oraz „Mr. Tumble”.