17.07.2014

Idziemy do przedszkola. Czterolatka ze mną za rękę, dwulatka wlecze się za nami podnosząc każdy kamyczek, patyczek, wąchając kwiatki. Zauważam psie odchody na chodniku i ostrzegam czterolatkę, utalentowaną wysoce w ogólnie ujętym „zderzaniu się z drzewem na środku boiska piłkarskiego”.
– Aniu, uważaj, psia kupa. Nie wejdź w nią – mówię.
Omija i odwraca się.
– Julka, uważaj, kupa psa, nie zniszcz jej – poucza siostrę.