08.02.2014

Jak się państwo być może orientują, z powodów zdrowotnych od kilku miesięcy intensywnie trenuję przed napisaniem pierwszego w życiu poradnika pod tytułem: “Jak wychować dziecko nie wstając z kanapy.” Prawdopodobnie pierwszym rozdziałem dzieła tego będzie: “Dwujęzyczność dziecięca jako efekt uboczny olimpiady w Soczi.”
Do samej olimpiady przygotowałam się perfekcyjnie. Otworzyłam paczkę żelków, znalazłam na youtube najdłuższą możliwą kompilację Peppa Pig, posadziłam z tym zestawem dwa potwory (lat 4 i 2) przy stole na wysokich stołkach, z których niewygodnie się schodzi, a sama zasiadłam na sofie z nadzieją, że wszystkie “mamo siku” i “mamo piciu” wkomponują mi się w ceremonię otwarcia olimpiady tak, że oprócz zadowolonej facjaty Putina zobaczę też przelotem polską i brytyjską reprezentację.
Plan się w zasadzie powiódł, jeśli nie liczyć faktu, że potwory wstały od komputera mocno skonfudowane i szły spać z minami niewyraźnymi, poneważ pechowo nie zauważyłam, że włączyłam im to po rosyjsku.
Ale nie ma tego złego.
Przespały się z tym problemem, rano wstały jak nowe i przystąpiły do swoich codziennych zajęć, czyli nie zamykania buzi przez 12 godzin.
Jak się państwo być może orientują, pomimo moich usilnych starań kultywowania języka polskiego w domu, buzie moich dzieci niestety nie zamykają się przez 12 godzin na dobę prawie wyłącznie po angielsku. Na nic prośby i groźby.
Ale uwaga, od dziś wystarczy je postraszyć, że się im włączy bajkę po rosyjsku, i zaraz im się przypomina polska mowa. Normalnie, polska krew w nich płynie jak nic. Ruskich się boją.

9 thoughts on “08.02.2014

  1. Hej, to ja, ta z FB co zapowiedziała, że komentarz zostawi… To nowy blog? I już tyle masz wpisów? Kapitalnie się czyta 🙂 Pozdrawiam!

  2. Bardzo fajny styl pisania:) masz talent mamo – singielko, od dzis bede Cie czytac regularnie, pozdrowienia z Paryza 😉

Comments are closed.