05.07.2014

Sobota, godziny poranne. Ogródek. Trampolina.
Ania, lat cztery, Julia, dwa, Omar i Oscar, obaj po 5 lat. Skaczą w najlepsze, drą się niemożliwie, trampolina trzeszczy.
Nagle zza plotu wyłania się nastoletnie dziecko sasiadów przebrane w strój ni to potwora, ni to wampira, coś w ten deseń. Starsza trójka w pisk, najmłodsza w płacz.
Wzięłam najmłodszą do domu, poprzytulałam, uspokoiłam.
– Monstel, monstel* – łkała mi w ramionach, ale przestała.
Następnie wstała i wyszła do przedpokoju. Chwilę później wkroczyła do salonu w kasku rowerowym. Mężnie i w skupieniu pomaszerowała do trampoliny.
Kurtyna. Oklaski.

*monster – z ang. potwór