03.03.2014

– Kupiłam sobie bilet otwarty, bo nie wiem, ile u ciebie wytrzymam. Zakładam, że jeden dzień, góra dwa. Bo musisz zrozumieć, że ja nie lubię dzieci. Jak mnie będą wnerwiać, to wracam – zarzekała się Aga jadąc do mnie.
Właśnie mija czwarty dzień wizyty. Przed chwilą tańczyłyśmy w salonie do Last Christmas. Z dziećmi.
Mówi, że jakbym była bardziej lub mniej pierdolnięta, to by wróciła w terminie.
Idę rozpalać ognisko w ogródku.