Życie w cytatach (46)

Julia, lat sześć i pół.
– Mamo, a ty masz partnera?
– Nie mam. Przecież jakbym miała, to byś o tym wiedziała, nie?
– No tak. A chciałabyś mieć?
– Nie wykluczam. Jakbym się zakochała, to mogłabym, ale raczej się do tego nie palę. A dlaczego pytasz?
– Bo to by chyba było fajnie, nie?
– Musiałabyś słuchać dwojga dorosłych.
– A to nie! To ja już wolę tylko ciebie.

Życie w cytatach (45)

Julia, lat sześć i pół. W dramatycznym szlochu.
– Mamo, to wszystko moja wina! Już zawsze będziesz teraz przeze mnie niewyspana i zmęczona!
– Dlaczego tak mówisz kochanie?
– Bo zgubiłam mój misiek a ja się boję spać sama i teraz zawsze będę musiała spać z tobą!
– Julka, ja jestem twoją mamą i bardzo cię kocham. Jeśli się boisz spać sama to możesz spać ze mną do końca życia.
– Ale twojego życia. A co będzie jak ja będę dorosła a ciebie już nie będzie?
– Będziesz miała swoją córeczkę i będziesz z nią spała.
– Nie będę miała córeczki, bo przecież zawsze będę spała tylko z tobą.

Przesilenie

Dopadło nas coś w rodzaju zmęczenia materiału. To znaczy one są marudne, jęczące, kłócą się, skarżą i płaczą co chwila. Ja poirytowana, warcząca na nie albo opędzająca się od nich. Nie wiem, czy to lato, te upały pierwsze od chyba dziesięciu lat intensywne, włóczenie się po plażach po szkole oraz po kempingach w weekendy, fala przyjęć urodzinowych, szkolnych festynów, pokazów i wycieczek, ale naprawdę, mamy już wszystkie trzy serdecznie dość i zmęczenie wyłazi z nas każdym porem.
Tak wiec kiedy wczoraj poraz kolejny o dwudziestej trzydzieści, kiedy od pół godziny mają spać, ewentualnie czytać w łóżkach a ja chcę w ciszy odpocząć, a tymczasem jedna się drze, że zgubiła pod namiotem pastę do zębów i inną myć nie będzie, a druga złazi do mnie na dół trzeci raz pod pretekstem hiper ważnej rozmowy na  extremalnie ważny temat, a ja zamiast zapytać o co chcodzi, wydarłam się, że mają mi zejść z oczu i nie chcę ich widzieć ani słyszeć do chwili, kiedy rano zadzwoni mój budzik, więc się uciszyły i uciekły w popłochu, to natychmiast potem pomysalałam sobie, że takim sposobem nie doczekam się za kilka lat córek z zaufaniem przychodzących do mnie ze swoimi rozterkami, lecz lokatorek, które wiedzą, że nie ma co ze mną gadać, bo mam je w dupie, i zamiast mieć z nimi dobrą relację i wiedzieć co im w głowach i sercach siedzi, będę w panice prosić los, żeby trafiły na kumatych chłopaków, którzy wiedzą jak używać gumek, żeby mi się późne macierzyństwo nie zbilansowało wczesnym niańczeniem wnucząt.
Zasypiałam z myślą, że od rana nie będę pić kawy, tylko melisę, najlepiej kilka razy dziennie, żeby na popołudnie i wieczór być wyluzowaną, cierpliwą, wyrozumiałą, rozmowną i zainteresowaną życiem swoich pociech matką.
Nie zdążyłam. Zwierzenia sercowe moich potomnych nie dopadły mnie ani za kilka lat, ani nawet następnego dnia wieczorem, ale natychmiast następnego poranka.
– Wiesz mamo – zaczęła przy śniadaniu moja młodsza ratolośl, lat sześć i pół. – Wszytkie dziewczynki w klasie kochają D., tylko ja jedna nie. I dlatego on kocha tylko mnie – wyłożyła zwięźle osobiście przez siebie odkrytą konstrukcję świata obowiązującą od zarania dziejów.
A niech ją. Ta to „se” poradzi.

Jak żyć? (6)

Kiedy wracasz z działki z wiadrem malin i drugim, czarnych porzeczek. Płuczesz, nasypujesz dużą garść jednych i drugich do miseczki, posypujesz cukrem.
„Ja jestem z pokolenia, któremu nie limitowano cukru w dzieciństwie, bo cukeir krzpił, wiec bym wsypała sobie ze sześć łyżeczek, ale moje mają pecha i są z pokolenia kiedy cukier to biała śmierć, więc dostaną po jednej łyżeczce” – myślisz, i wtedy:
– Co? Z cukrem? To przecież niezdrowe. Ja poproszę same owoce – mówi do ciebie twoja ośmioletnia pierworodna.

Kartka z kalendarza (22)

Trzydziesty czerwca anno domini 2018.
Mundial w Rosji na półmetku. Wylecieli już mistrzowie świata, mistrzowie Europy i Polska.
W kraju wspomina się zmarłą dziś Pierwdzą Damę polskiego sportu, Irenę Szewińską.
Smutny dzień, dzień zadumy, nie ma co silić się na żarty z rzeczywistości, jednakże ja w pamiętniczku zaznaczyć muszę, że dnia tego poraz pierwszy w moim i córek życiu, zjadłyśmy na kolację ziemniaki z koperkiem, własnoręcznie i osobiście przez nas sadzone, podlewane i zbierane. Młodsza tak była podekscytowana, że z wrażenia zapomniała, że nie lubi kefiru, i wypiła.

Pożegnanie

Czy wspominałam, że mam partnera? Zadałam się z nim jakiś czas temu, na próbę, bez żadnego zaufania i z przekonaniem, że wytrzyma ze mną najwyżej miesiąc. Ku memu zaskoczeniu, zaczęło nam się całkiem dobrze układać i się polubiliśmy. Jeździliśmy razem do pracy, a radio grało nam „If it’s meant to be, it’ll be, it’ll be, Baby just let it be”. W przerwie na lunch jeździliśmy razem na kawę do pobliskiej sieciówki, gdzie sprzedawca na nasz widok bez pytania robił duże latte na wynos. On starał się jak mógł, a ja karmiłam go tym, co lubił. Sumiennie i z zapałem, nierzadko sięgając granic wytrzymałości, spełniał wszystkie moje zachcianki, za co pieszczotliwie nazywałam go „czerwoną maszyną”. Ani się nie obejrzałam, jak stuknęło nam póltora roku związku, i zdaje się, że on się do mnie przywiązał, zapominając, że ja mu nigdy absolutnie niczego nie obiecywałam.
Tak więc kiedy niedawno zdradziłam go jednorazowo i niezobowiązująco z takim jednym młodziutkim, świeżutkim Francuzikiem, z zazdrości aż się zagotował. Kilka razy nawet.
Wysłałam go na terapię do najlepszego w okolicy, polskiego specjalisty, górala spod samiuśkich Tater. Nie pomogło.
Moja młodsza córka, lat sześć płakała po nim całe pięć minut. Starsza, ośmioletnia, wzruszyła ramionami.
– Nie rycz, mama coś wymyśli – pocieszyła młodszą.
Cóż miałam wymyślić? Wymieniłam na nowszy model.

Rest In Peace Fiat Punto,
Hello Honda Jazz,
Bye bye proper holiday,
Welcome to new debts.*

 

* Spoczywaj w pokoju Fiacie Punto,
Witaj Hondo Jazz,
Żegnajcie wczasy,
Witaj w długach.

Kartka z kalendarza (21)

Dziewiętnasty czerwca anno domini 2018.
Reprezentacja Polski w piłce nożnej zagrała na mundialu w Rosji mecz otwarcia z Senegalem. Polacy przegrali 1:2.
Reprezentacja polskich kibiców spotkała się na trybunach z reprezentacją kibiców senegalskich. Polacy po meczu wygwizdali swoich zawodników dziękujących im za wsprarcie. Senegalczycy po meczu opuszczając rzędy posprzątali po sobie wszystkie śmieci.
Reprezentacja polskich domorosłych ekspertów do spraw piłki nożnej zalała polski internet falą polowania na czarownice i palenia na stosach.
Tego dnia największą, jaką znam, prawdziwą polską patriotką, wyzutą z kompleksów, żali i pretensji, pełną wiary, optymizmu, dobrej woli i entuzjazmu, taką, którą podziwiam i wiele się od niej uczę, okazała się moja własna pierworodna córka, lat osiem.
– Mamo! A co my zrobimy, jeśli w finale zagra Anglia i Polska? – zapytała.

Jak żyć? (5)

Kiedy wracają z podwórka twoje dzieci, lat sześć i osiem i na pytanie czy wszystko w porządku młodsza mówi, że mama N. krzyczała na nią i na N., bo pomalowały komuś kredą po ścianie budynku, na co starsza wtrąca: „Jakie tam krzyczała. Krzyczeć to nasza mam potrafi. Mama N. ani trochę.”

Życie w cytatach (44)

Sobota, szósta rano, w moim łóżku. Julia, lat szesć.
– Julka, przylazłaś, przytuliłaś się, super. Ale przestań się wiercić. Ja jeszcze śpię.
– Mamo, ale ja już nie mogę spać.
– To idź do siebie i poczytaj. Czytanie jest najlepsze z rana po przebudzeniu.
– Nie. Masaż pleców jest najlepszy. Rób.